Gość777 15.10.2013 13:25

Witam!
Ciągle w głowie siedzi mi taka wydumana sytuacja, ale odpowiedz na nią nie daje mi spokoju.
Przykład:
Do domu włamuje się przestępca. Zastaje tam rodzeństwo. Przykłada lufe broni do skroni brata i mówi do siostry, że zabije go jeśli ona nie zgodzi się z nim współżyć.
Co w takiej sytuacji powinna zrobić dziewczyna?
Na pierwszy rzut oka można powiedzieć, że nie powinna zwracać uwagi na swoją godność, utrate dziewicta, które chciała ofiarować Panu Bogu, bo chodzi o życie drugiej osoby, a to przecież wartośc najwyższa, Pan Jezus przecież też poniżył się dla nas itp. Do tego takie współżycie pod przymusem to też gwałt, więc nie będzie grzechu... .
Ale ja, nie wiem czy słusznie, widze to troche inaczej.
Uważam, że owa siotra staje przed wyborem "pozwlenia" przestępcy popełnienia albo grzechu morderstwa albo grzechu nierządu, gwałtu. Plus to, że będzie musiała sam w uczestniczyć w drugiej z opcji (pod przymusem, ale zawsze) i dotykać ten czyn będzie jej osobistej realcji do Pana Boga, jej ciała, które jest jemu poświęcone, uważam że nie powinna zgodzić się na współżycie, nawet kosztem śmierci brata, bo Pan Bóg jest najważniejszy i taka decyzja nie wypływa wcale ze strachu.
Jak Odpowiadający na to patrzy?

Odpowiedź:

Przede wszystkim trzeba sobie uzmysłowić, że człowiek w ten sposób szantażowany w żaden sposób nie odpowiada za czyny szantażysty. Nie jest tak, ze musi ulec żeby ratować czyjeś życie. Jak ulegnie szantażowi, też trudno jednak mówić o winie. Każdy wybór który ma jest zły. Ale winny jest zawsze sprawca...

Nawiasem mówiąc.... Szantażującemu w taki sposób jak piszesz trudno wierzyć. Kto zagwarantuje, że spełni obietnicę? Przecież chce zabić. Będzie się przejmował obietnicą?

J.