Mirek 22.06.2008 09:41

Witam!
Skoro barany są też czarne to czemu Kościół upiera się że białe barany są jedynymi baranami na świecie. Czy w obliczu tylu pomyłek musi stać na stanowisku że tym razem znowu sie nie myli - a w przypadku udowodnienia Mu że nie ma racji czarno na białym (że Ziemia kręci się wokół Słońca, że człowiek pochodzi od małpy, że badania in virto na ludzkich zarodkach są bardziej pożyteczne niż groźne) mówi że tak też można było to interpretować a nie poprostu że się pomylił i że naukowcy a nie teologowie mieli racje. I czy jeśli teologii (wiary) nie można tłumaczyć nauką a nauki wiarą czemu Kościół zabrania klonowania itp. (to przecież dziedzina nauki). Nawet jeśli człowiek jest dziełem Boga czemu ten Bóg nie miałby pozwolić na to żeby 1 "człowiek" posłużył drugiemu, trzeciemu czy milionom ludzi do rozwoju i ulepszenia technologii pozwalającej na zwiększenie przeżywalności czy wydłużenie czasu życia innych. Czy jeśli Bóg - wszystkowiedzący - wiedząc o tym że człowiek zapragnie przeprowadzać badania in vitro - dałby mu taką możliwość gdyby nie chciał żeby to robił? Dając mu wolną wolę i znając przyszłość wiedział że to nastąpi - że człowiek bedzie chciał móc tworzyć życie.
Jest jeszcze wiele pytań które Kościół niezgrabnie pomija milczeniem albo tłumaczy pobierznie licząc że jednostki myślące wybiorą łatwiejszą drogę i pujdą za tłumem mimo wewnętrznych rozterek i pewności że Kościół nie ma racji.
Pozdrawiam

Odpowiedź:

Jak napisałem w poprzedniej odpowiedzi, zarówno teologowie jak i przyrodnicy powinni się trzymać swojej dziedziny wiedzy i nie wkraczać w kompetencje drugiej. Jeśli robi to teolog staje sie jakimś ideologiem, fundamentalistą, zaś przyrodnik - filozofem przyrody. Nic w tym złego, tyle że odpowiedź filozofa jest czymś innym niż odpowiedź fizyka, biologa itd. Trzeba mieć tę jasność.

Teologowie zrozumieli to już bardzo dawno. Pomijając czas średniowiecza, w którym problemu w ogóle nie było, pierwsze poważne kontrowersje między wiarą a wiedzą zrodziły sie w związku ze sprawą Galileusza, czyli w dobie nowożytnej (w tym czasie Kopernik, który swoje dzieło dedykował papieżowi, dawno już nie żył). Potem bardzo głośna była sprawa wykorzystywania teorii Darwina dla wspierania filozofii materialistycznej. W obu tych sytuacjach Kościół zwalczał przede wszystkim nieuprawnione wnioski teologiczne, jakie wyciągano z odkryć naukowych. Niestety, wielu przyrodników zajęcia z metodologii (i z logiki) widać przespało. I do dziś wykraczając metodologicznie poza swoja dziedzinę wiedzy uważają, że ich poglądy filozoficzne są częścią nauk przyrodniczy. A szkoda. Nauki formalne (matematyka, logika) to naprawdę potężny oręż w odkrywaniu prawdy. Nie mówiąc już o tej dziedzinie ludzkiej wiedzy, jaką jest teoria poznania...

Także Ty, choć chełpisz się swoją rzekomą wiedzą, nie unikasz błędów. Na przykład twierdząc, że ziemia krąży wokół słońca ;). To nie do końca tak. Skoro - jak uczy fizyka - ruch jest pojęciem względnym i zależy od obserwatora, to równie dobrze możemy powiedzieć, że słońce w dość dziwaczny sposób okrąża ziemie ;). Poważniejszy błąd popełniasz, gdy twierdzisz, ze człowiek pochodzi od małpy. To nieprawda. Małpy współczesne i człowiek mają najprawdopodobniej wspólnego przodka. Podobnie zresztą jak wszystkie ssaki, ptaki czy gady. Np. zęby małpy są ewolucyjnie bardziej zaawansowane niż zęby człowieka. Może dla Ciebie to drobiazg, ale skoro dbasz o szczegóły powinieneś to zauważyć. Inaczej łatwo nauki przyrodnicze zamieniają sie w ideologię.

Ciekawe też na jakiej podstawie wyciągasz wniosek: "badania in virto na ludzkich zarodkach są bardziej pożyteczne niż groźne". Rozumiem że chodzi Ci o badania na na zapłodnionych komórkach jajowych (mniejsza o nazwę), bo "in vitro" to określenie techniki zapłodnienia, a nie, ogólnie badań naukowych na embrionach. Jednak sam wniosek jest co najmniej dziwny. Jakie mamy pożytki z tych badań? Póki co naukowcy głownie zapowiadają, że badania coś nam dadzą. Mało tu konkretów. A dlaczego twierdzisz, że nie są groźne? Perspektywa tworzenia ludzi na zamówienie nie jest dla Ciebie groźna?

Przede wszystkim jednak popełniasz ten sam błąd, co wielu przyrodników: ze stwierdzenia, ze coś jest technicznie wykonalne wyciągasz wniosek, że jest to moralnie dopuszczalne. Dlatego twierdzisz, ze klonowanie, jako domena nauki, powinno być dopuszczalne. Błąd takiego rozumowania łatwo wykazać. Technicznie bardzo łatwo wykonalne jest, by komuś siekiera roztrzaskać głowę. Czy to znaczy, ze wolno tak robić? Bóg jako wszechwiedzący, owszem, wie, ze człowiek może zapragnąć bawić sie życiem. I dlatego dał przykazanie: nie zabijaj. Zabijanie nienarodzonych, którzy z punktu widzenia biologii są ludźmi, to zabójstwo. Dlatego naukowcy szukając nowych metod leczenia nie powinni sięgać akurat do traktowania dzieci nienarodzonych jako materiału do badań. Nic nie stoi na przeszkodzie, by robić to z ludzką krwią czy skórą. Bo te badania nikogo nie zabijają...

Skoro zarzucasz Kościołowi, ze probuje ludźmi manipulować, a sam uważasz sie za myślącego, to rób to konsekwentnie. Nie pomijaj tego, co dla rozumowania niewygodne...

J.
Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg