Gość 18.08.2017 18:03

1.Kiedy myśli są grzechem? Czasami mam do czynienia z typowo natrętnymi myślami i wtedy raczej nie mam wątpliwości. Ale czy grzeszę, jeżeli wzbiera we mnie złość(raczej unikam okazji do zdenerwowania) i przychodzi mi do głowy bluźnierstwo lub złorzeczenie? Czy nawet jeżeli przyjmę, że czasem dopuszczam nieodpowiednie myśli, ale po ostygnięciu emocji (czasami kilka sekund później, czasem dłużej) zaczynam tego żałować, to czy grzeszę? Ten problem pojawia się już od jakiegoś czasu, czy powinienem wątpliwości rozstrzygać na swoją korzyść?
2. Czy grzechem jest chwilowe zwątpienie wywołane złym samopoczuciem lub nieodrzucanie złych myśli z punktu 1. z powodu zmęczenia, zaspania, złego samopoczucia?
3. Co zrobić jeśli wykonywanym przeze mnie czynnościom lub sukcesom towarzyszy samozachwyt(czasem może pycha). Czy wystarczy prośba o pokorę i zdecydowana chęć odrzucenia wywyższającej się myśli? Czy człowiek pokorny może w jakiś sposób być zadowolony a równocześnie nie obrazić Boga?
4. Czy jeżeli coś wydaje mi się być grzechem, ale obiektywnie nikt za taki tego raczej nie uważa, a istnieje prawdopodobieństwo, że to szukanie grzechu też jest natręctwem, to czy wtedy mogę przyjąć, że grzechu nie ma? Chodzi np. o naukę matematyki czy programowanie, chyba nie ma w tym nic złego, ale zaczynają mnie czasem dręczyć pyszne myśli(wywyższające się), że potrafię coś zrobić, coś opisać, napisać, utworzyć[choć oczywiście Prawdziwy Stwórca jest tylko jeden :)]. Staram się jednak za każdy sukces dziękować i odrzucić te myśli. Chciałbym zaznaczyć, że to nie jest tak, że szukam okazji żeby się one[myśli] pojawiły, ja chciałbym się cieszyć ze skończonego zadania, etapu, ale wiem, że czasem samej czynności towarzyszą natręctwa pysznych myśli.
5. I na koniec bardziej ogólna kwestia: czy da się wobec tego co wcześniej napisałem cieszyć doczesnością, sukcesami, a równocześnie pozostać w zgodzie z Bogiem i jego przykazaniami?

Odpowiedź:

Wiele tu wątków. Najlepiej zobacz TUTAJ. Postaram się jednak krótko odpowiedzieć. Nie po kolei. W punktach bardziej ogólnych. 

1. Każdy czyn człowieka, nawet jeśli jest myślą, może być grzechem tylko wtedy, gdy jest działaniem świadomym i dobrowolnym. W przypadku myśli chodzi przede wszystkim o to drugie. 

Człowiek może grzeszyć myślą, gdy owe myśli sam wywołuje, sam planuje sobie myślenie o tym a o tym, rozkoszuje się swoimi myślami itd. Czyli gdy faktycznie można powiedzieć, ze działa (w tym wypadku myśli)  w sposób świadomy i dobrowolny. To ważne stwierdzenie. Nie są żadnym grzechem myśli złe, ale tylko pojawiające się w głowie człowieka. Myśli, z którymi człowiek się nie zgadza, nie chce ich, sprzeciwia się ich treści. To może być pokusą do grzechu, ale grzechem nie jest. Bo brak tu dobrowolności tego myślenia: myśl się pojawia niezależnie od woli człowieka, ale on  jej nie chce, nie zgadza się z nią itd...

Podobnie jest z tymi myślami pojawiającymi się wskutek złych emocji, rozżalenia czy zmęczenia. Parę sekund irytacji nie rodzi grzechu. To ciągle będzie pokusa do grzechu, pokusa, żeby to złe myślenie uznać za słuszne, ale to nie będzie grzech. Zwłaszcza że myśli - jak pisałem wcześniej - pojawiają się często niezależnie od woli człowieka. I dopiero zaakceptowanie ich, jakieś upodobanie sobie w nich, przylgnięcie do nich może być grzeszne. O ile oczywiście o złe myśli tu chodzi, a nie np. pragnienie wypoczynku na leżaku czy pójścia do kina. 

2. Każdy człowiek chce o sobie myśleć dobrze. To jedna z podstawowych potrzeb człowieka. I jeśli myśli tak o sobie mając ku temu konkretny powód, nic w tym złego. To nie jest pycha. I nawet wtedy, gdy człowiek myśli o sobie dobrze nie mając ku temu specjalnych powodów, to też jeszcze nie problem. Problemem jest wywyższanie się nad innych; danie ludziom odczuć, że są mnie wartościowi, gorsi albo i zupełnie do niczego. I inne temu podobne. Oczywiście to wszystko jest jakoś związane z tym dobrym myśleniem o sobie, ale występuje tu jeszcze drugi element: złe myślenie o innych. 

Na czym polega problem z pychą? To, że człowiek jest jakiś taki pyszałkowaty zazwyczaj nie jest aż tak złe. Bywa nawet śmieszne, dopóki ta wada nie zaczyna dominować postawy jakiegoś człowieka i pchać go do różnych konkretnych złych czynów. Do wywyższanie się nad innych polegającego na żądaniu dla siebie ekstra przywilejów; do pogardzania innymi, do nieliczenia się z drugim człowiekiem, do poniżania go czy lekceważenia. Pycha pcha do wielu innych grzechów: np. do oszustwa, bo pyszny gardzi mniej sprytnymi od siebie. Do gniewu, bo pyszny nie może znieść, że ktoś mu się sprzeciwia. Do lenistwa, bo pyszny uważa, że jest stworzony do wyższych rzeczy, niż zwyczajna praca. To, że myślisz o sobie dobrze jest od takich postaw jeszcze bardzo odległe. I wcale nie musi doń prowadzić. Wręcz przeciwnie, niejeden który o sobie dobrze myśli postanawia być jeszcze lepszy i ludziom służyć. W takim wypadku nie ma mowy o żadnym grzechu...

Chyba tyle.

J.

 

Pytania z dnia...

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
29 30 31 1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 1 2
3 4 5 6 7 8 9

Reklama

Reklama