Gość 09.03.2016 22:41

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus,

Mam pytanie o naprawienie szkód. W Katechizmie kardynała Gasparriego czytamy: "Kto słowami zaszkodził dobrej sławie bliźniego, gwoli sprawiedliwości winien dobra sławę według sił przywrócić i powstałą stąd szkodę naprawić, obowiązek ten jest konieczny, jeżeli wyrządzona szkoda jest wielka."

W rachunku sumienia na Adonai z kolei napisane jest: "Wszelka szkoda wyrządzona bliźniemu musi być naprawiona przed Spowiedzią świętą, albo w jak najkrótszym czasie po niej, ponieważ inaczej Spowiedź święta może być świętokradzka."

Jak to w końcu jest? WIELKA szkoda musi być naprawiona, czy WSZELKA szkoda? Sam mam taką sytuację, że kiedyś nie chciałem przyznać się ojcu, że prezerwatywy, a właściwie opakowania po nich, które znalazł, są moje, toteż powiedziałem, że podrzucił mi je kolega dla zabawy, bo zna moje katolickie poglądy i wie, że jestem temu przeciwny. Gwoli ścisłości kolega ten takie żarty robił, ale nie mi, lecz innemu koledze. Czy ze względu na poglądy? Tego nie pamiętam dokładnie, ale chyba tak. Po prostu siebie postawiłem w lepszym świetle, a kolegę niejako oczerniłem, choć w zasadzie po prostu wykorzystałem jego zachowanie. I teraz co powinienem zrobić? Przyznać się ojcu? On pewnie nie rozpamiętuje tamtej sytuacji. Koledze nie ma jak zaszkodzić, koledze krzywda się nie stała, na pewno w ogóle tego nie odczuł, bo nie miał jak nawet. Tylko ja samego siebie w chwili słabości postawiłem w lepszym świetle, niż powinienem. Przyznanie się do tego, że kłamałem, byłoby dla mnie strasznie ciężkie, z samego kłamstwa, bez wchodzenia w szczegóły, się spowiadałem, jak sądzę. Mogłoby to wszystko zresztą zaważyć na naszych kontaktach... Nawet nie wiem, jak miałbym podejść do ojca i mu to powiedzieć... A sprawa się nie ciągnie, bo i jak? Tak jak mówię, ten, który mógłby na tym ucierpieć, to jest mój kolega, na pewno na tym nie ucierpiał.

I dlaczego przytoczyłem tamte formuły? Bo teraz wedle Katechizmu kard. Gasparriego nic się złego nie dzieje, jak nie wyprostowuję tej sprawy, o ile dobrze to rozumiem. Wielkiej szkody nie było i nie ma, tak sądzę. A przy rachunku sumienia z Adonai? Tam jest napisane, że wszelka szkoda... Trochę mnie to przeraża, bo parę takich sytuacji miałem i działa to na moje nieco skrupulanckie podejście... Może źle to wszystko rozumiem? Bardzo proszę o pomoc i z góry Bóg zapłać za odpowiedź.

Odpowiedź:

Jak napisałem w poprzedniej odpowiedzi, naprawienia wprost domaga się kradzież i oszczerstwo. Mnie się nie wydaje wielką krzywdą, wielkim oszczerstwem to, że wskazałeś na swojego kolegę jako sprawcę podrzucenia prezerwatyw. Przecież chodzi w gruncie rzeczy o oskarżenie o zrobienie kawału. Natomiast gdyby kiedyś wyszłą taka sytuacja, że Twój ojciec postawiłby Twojemu koledze jakiś zarzut z tego powodu, to oczywiście powinieneś sprostować... 

Tak bym to widział, ale zapytaj lepiej spowiednika. Jego odpowiedzi są wiążące. Moje to tylko rady...

J.

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg