Gość 20.08.2026 11:39

Dzień dobry
Mam dylemat odnośnie powołania. Zastanawiam się czy do zawodu np. nauczyciela, mechanika czy lekarza, czy każdego innego zawodu też jest się w jakiś sposób powoływanym?

Jeżeli chodzi o moje powołanie to mam spory dylemat i nie wiem co robić. Jestem po maturze. Zastanawiam się szczególnie nad dwoma ścieżkami: bycie lekarzem lub księdzem. Problem w tym że nie wiem. Raz czuje bardziej to a drugi raz to drugie. Kiedyś po kursie ceremoniarza bardzo chciałem być księdzem ale ostatnio nie mam tak silnego pragnienia a często jestem bardziej na nie ale mimo to na myśl w głowie jest. Czasami ludzie mi mówili że może bym poszedł albo że bym się nadawał. Sam jestem też skrupulantem co mogłoby mi utrudnić kapłaństwo. I też zastanawiam się czy przez te skrupuły mógłbym zmarnować swoje powołanie? A może to znak ze Bóg powołuje mnie do czego innego?

Myśl o byciu lekarzem w sumie nie wiem jak się zrodziła ale też trzyma się mnie. Interesuje mnie nauka i medycyna. Lubię się o tym uczyć i czytać na ten temat. Ciągnie mnie też do tego pomaganie ludziom, wszystkim ludziom. Miałem też taki pomysł (nie wiem czy nazwalbym to pragnieniem) żeby pomagać ludziom ubogim, bezdomnym i tych których po prostu na opiekę nie stać. Oczywiście pomagać za darmo. Bardzo spodobał mi się tutaj przykład św. Franciszka, który potrafił spojrzeć na trędowatego jak na człowieka i taki chciałbym być jako lekarz. Podczas pielgrzymki i konferencji ksiedza misjonarza obudziło się we mnie pragnienie wyjazdu kiedyś na misję jako lekarz. Podjąłem nawet decyzję o rozpoczęciu nauki języków.

Zawsze chce być wierzący i dbać o tą wiarę niezależnie od tego kim będę. Boję się jednak że źle wybiorę. Czytałem Wasz artykuł o rozeznawaniu powołania ale trzyma się przy mnie taki lęk, że co jeśli Bóg powołuje mnie jednak do kapłaństwa a ja to zmarnuje? Z drugiej strony nie mam takiego pragnienia że na pewno kapłaństwo. Nie wiem co mam robić i jak to rozeznać. Wspomnę jeszcze ze małżenstwo też jakoś mnie nie pociąga. Słyszałem że raczej nie powinno iść się z tego powodu na księdza ale chodzi o to że nawet jako lekarz mógłbym się w pełni poświęcić tej misji a do małżeństwa nie czuje za bardzo powołania na razie. A do seminarium też szczególnie nie chciałbym na razie iść ale myśl o byciu księdzem gdzieś też za mną chodzi. Na pewno w jakis sposob chcialbym sluzyc w Kosciele. Ostatnio usłyszałem o diakonacie stałym i zainteresował mnie szczególnie fakt że św, Franciszek był właśnie diakonem a nie był księdzem. Też w jakiś sposób ta forma służby mnie ciekawi w sensie jakbym został lekarzem bo z tego co wiem diakon stały powinien mieć własne źródło utrzymania. Inspiruje mnie postawa sw. Franciszka- miał szacunek do księży ale księdzem nie był. Służyl, był diakonem i potrafił patrzeć na każdego jak na czlowieka. Jako lekarz chciałbym kierować się takimi wartościami i brać z Niego przykład. Może kiedyś również być diakonem. Ale co jeśli Bóg powołuje mnie właśnie do kapłaństwa? Boje sie czasami że źle wybiorę, a chciałbym spełnić swoje powołanie. Proszę o spójrzenie na moją sytuację i doradzenie czegoś.
Dziękuję

Odpowiedź:

No tak... Jeśli Bóg koniecznie chce widzieć w tym albo innym miejscu, to nie bój się, znajdzie sposób, by Cię tam zaprowadzić. Póki co wydaje się, że najbardziej chciałbym zostać lekarzem. To otworzy drogę i do pracy w Polsce i ewentualnego wyjazdu do krajów ubogich. No i nie zamknie ani drogi do diakonatu ani do kapłaństwa. Wydaje mi się, że w tym kontekście to w tej chwili najsensowniejszy wybór. Zawsze będziesz jeszcze mógł decyzję zmienić. 

J. 

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg