Gość 06.07.2026 08:00

Moje pytanie ma związek z zeszłotygodniowymi, smutnymi wydarzeniami dla Kościoła: schizmą i ekskomuniką Bractwa Kapłańskiego Św. Piusa X (FSSPX).
Dziesięć lat temu, po dosyć smutnych wydarzeniach w mojej parafii, trafiłem wraz z rodzicami do diecezjalnego duszpasterstwa tradycji katolickiej. Kiedy ksiądz nie zorganizował Triduum, trafiliśmy do lokalnej kaplicy FSSPX.

Chodziliśmy tam dwa lata (do ok. połowy 2019 r.). Przed pójściem do FSSPX sprawdziliśmy stanowisko Watykanu (na tamten stan prawny), że nie jest grzechem uczestnictwo w nabożeństwach FSSPX, jeśli nie robi się tego z wrogości lub braku posłuszeństwa papieżowi. W diecezjalnym duszpasterstwie i w kaplicy FSSPX byłem nawet ministrantem.

Przez ten czas nigdy nie odrzuciłem papieża, chociaż był to czas pełen zawirowań (Pachamama w Watykanie). Nie odrzuciłem też lokalnego biskupa. Chodziliśmy do FSSPX z przywiązania do tradycyjnej Mszy Św., z racji na staranność celebracji i w trosce o poważną (nieudziwnioną) naukę katolicką, którą nie zawsze znajdzie się w swojej parafii. Dla mnie był to w większości czas zmagania się z moimi skrupułami. Dodałam tylko, że mentalność wiernych FSSPX była bardzo podobna do tej w lokalnej duszpasterskiej tradycji. W obu kaplicach był ten sam ceremoniarz (lokalna kuria o tym wiedziała).

Nigdy nie zakwestionowałem ważności zreformowanej Mszy. Jeśli na wyjeździe nie było dostępu do Mszy tradycyjnej, chodziłem na nową (choć teraz mam wrażenie, że nie przyjmowałem tam Komunii Św.). Niestety słuchało się (chociaż był to raczej margines) o kryzysie Kościoła, odejściu od wiary, problemach Vaticanum II.

Byłem pierwszym z naszej rodziny, który przestał chodzić do FSSPX. „Uwierało” mnie, że ci księża byli suspendowani i miałem problem z przyjmowaniem u nich Komunii Św. Nie podobało mi się też, że ich inne podejście, np. do Mszy sobotniej, która spełnia obowiązek niedzielny. Wraz z mną rodzice też wrócili do diecezjalnego duszpasterstwa tradycji. W czasie pandemii zaczęliśmy chodzić do „normalnego” lokalnego kościoła, ponieważ lokalne duszpasterstwa i FSSPX nie były posłuszne biskupowi w kwestii przepisów covidowych.

Od dawna chodzę do „normalnego” kościoła na „normalną” Mszę. Zawsze działałem w zgodzie z sumieniem. Nigdy nie chciałem się odłączyć. Nigdy nie pomyślałbym, że mogę stać się schizmatykiem i to jeszcze ukaranym karami kościelnymi. Zawsze tłumaczyłem rodzicom, że pewnych rzeczy nie można robić z obawy przed schizmą.

W związku z zeszłotygodniowymi wydarzeniami i odwołaniem się Watykanu do starych dokumentów z 1996 r. nabrałem jednak wątpliwości, czy nie popełniłem grzechu schizmy i czy nie zaciągnąłem na siebie kar kościelnych (kan.1364). Teraz żałuję, że kiedykolwiek poszedłem do FSSPX. Jednak działałem na najlepszy stan swojej wiedzy.

Proszę o poradę i z góry dziękuję.

Odpowiedź:

Wedle wyjaśnień dotyczącej tej sprawy wierni świeccy, uczestniczący w tym ruchu nie są automatycznie ekskomunikowani. Zwłaszcza, że chodzi o przeszłość, zanim jeszcze do tego wyraźnego aktu schizmy doszło, a ekskomunika została ogłoszona. Nie ma powodu do obaw. 

J. 

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg