Gość 07.11.2011 18:50

Jeśli kościół nie uprawia bałwochwalstawa (oddawanie czci wyobrażeniom Boga (obrazom, posągom), a nie samemu Bogu) to dlaczego w kościołach, sanktuariach etc. ludzie modlą się do obrazów z wizerunkami świętych, a sami księża traktują te obrazy i religijną czcią, dokonują całych obrzędów odsłonięć i zasłonięć.
Sam wizerunek Matki Boskiej z jasnej góry ma status obiektu religijnego, całe pielgrzymki zmierzają tam by go zobaczyć i się do niego pomodlić. Pomnik Jezusa w Świębodzinie, kiedy opadną kontrowersje z nim związane także zyska status miejsca pielgrzymek i zapewne cudownych uzdrowień.

Odpowiedź:

Jak to uż wielokrotnie pisano, obrazy, figury, są znakami Boga i - szerzej - rzeczywistości nadprzyrodzonej, ale nie nią samą. Funkcję znaku łatwo uprzytomnić sobie, gdy pomyśleć o znakach drogowych. Np. znak informujący o niebezpiecznym zakręcie nie jest samym zakrętem, ale wzmaga w kierowcy czujność przed prawdziwym niebezpiecznym zakrętem, nieprawdaż? Znak informujący o tym, że za 500 metrów jest stacja benzynowa nie pozwala w tym miejscu zatankować, ale pozwala kierowcy się zastanowić, czy nie powinien zjechać na stację, nie tak? Podobnie jest z tym, co nazywa się kultem obrazów. Nie deskę się czci, nie farbę, ale tego, kogo ów obraz przedstawia. Zachwyt nad samym obrazem budzi co najwyżej jego wykonanie, a więc umiejętność malarza...

J.