L 14.02.2010 00:32

Szczęść Boże
Od zawsze chciałam wyjść za mąż i mieć dzieci. Nadal chcę. Bardzo. Przez kilka lat byłam daleko od Boga. Teraz wróciłam. I pojawiła się myśl, że powinnam iść do zakonu. Rzecz w tym, że nie chcę tam iść. Czuję tylko jakiś wewnętrzny przymus, coś jak natrętna myśl. Studiuję na kierunku lekarskim i jest już bliżej końca, niż dalej. Bardzo chcę pracować jako lekarz. Może trafiłam tu przez ambicję, ale przez te kilka lat "intencja się oczyszczała". Chcę pracować dla ludzi właśnie jako lekarz. I teraz takie myśli o zakonie. Nie wiem, jak mam do tego podejść. Czuję się winna, ze nie chcę poświecić Bogu wszystkiego, może On chce, bym została zakonnicą, a ja nie umiem zostawić dla Niego tego, co jest dla mnie ważne. Z drugiej strony nic mnie w zakonie nie pociąga, a jeśli już to raczej niewiele. Czuję się tak, jakby coś ciągnęło mnie do tego, czego bardzo nie chcę, a kiedy tylko coś sprawia mi przyjemność (a nie są to jakieś złe rzeczy), od razu mam myśli, ze nie powinnam tego robić, tylko wybrać coś mega trudnego (tak, wiem, że w praktyce małżeństwo też może być trudną drogą). Myślę, ze chyba jest jakiś problem w mojej psychice i że to nie jest powołanie. Człowiek powinien przecież chociaż trochę chcieć. Ale może tylko uciekam, nie chcę zaufać Bogu, bo tak mi wygodniej? A może po prostu On chce pokazać mi, że stawiałam dążenie do małżeństwa i bycia lekarzem przed Nim i w tych dążeniach zapominałam o tym, ze On ma być na pierwszym miejscu? Nie wydaje mi się sensowne robienie czegoś, czego zupełnie się nie chce, ale też boję się, że wybieram źle. Mam się modlić to, żebym zechciała iść do zakonu? Hm...Myślę, że najlepiej, jeśli będę kończyła studia i czekała. Nie chodzi mi o odpowiedź, czy mam iść do zakonu, tego to mi nikt raczej nie powie. Proszę o radę, czym mam się kierować. Będę wdzięczna za odpowiedź. Długo wyszło, dziękuję za cierpliwość. Proszę też o nie ujawnianie mojego maila.

Odpowiedź:

Powołanie nie trzeba się bać. Jeśli nawet człowiek go nie zrealizuje, nic się nie stanie. Ważne, by zrealizować to najważniejsze powołanie: powołanie do miłości. Wszystko inne to tylko sposób na lepsze czy gorsze jego wypełnienie...

Co robić? Masz rację. To może być coś na kształt nerwicy. Więc spokojnie skończ studia. Potem rozpocznij pracę jako lekarz. Do zakonu zawsze zdążysz jeszcze pójść. A jeśli będziesz lekarzem, tym lepiej będziesz mogła służyć. Przerywanie studiów, które Cię pociągają to zły pomysł... Najpierw je skończ...

J.