Magda 02.02.2010 12:32

witam serdecznie
mam 31lat, jestem mężatką od niespełna 6 lat oraz mamą trójki dzieci w wieku 4, 2 i mającego urodzić się w lutym br. synka(?!); uważam się za osobę wierzącą praktykującą, stosującą z mężem naturalne planowanie rodziny,
podczas ostatniej wizyty u ginekologa zostałam poinformowana że kazda następna ciąża oraz operacja na otwartym brzuchu stanowi zagrożenie dla mojego życia: wyjaśniam, że każde z naszych pociech przyszło na świat dzięki cesarskiemu cięciu ze wskazań medycznych - podobnie będzie i w tym przypadku oraz jestem dodatkowo pod opieką nefrologa i reumatologa.

W związku z powyższym ginekolog zaproponował rozważenie podczas cc podwiązanie jajowodów- zaznaczył przy tym, że w przypadku stwierdzenia braku wskazań medycznych - mimo mojej zgody, nie dokona tego zabiegu, podobnie w sytuacji odwrotnej tzn. wskazania są ale mojej akceptacji pisemnej brak. Zaznaczam, że mam zaufanie do lekarza: zna mnie od lat, prowadził każdą ciążę i każdą też rozwiązywał.

mam zatem poważny dylemat moralno - religijny; wiem, że Kościół jest przeciwny sterylizacji jako metodzie antykoncepcyjnej (podobnie jak innym środkom hormonalnym) - jak zatem mam zadbać o bezpieczeństwo swoje i swoich dzieci, jak odpowiedzialnie i zgodnie ze swoim sumieniem pokierowć życiem: nie mogę przecież już teraz stosować wyłącznie metody npr (mimo regularności cykli, skrupulatności wykazuję wysoką płodność a poza tym mam dopiero 31lat), środkom antykoncepcyjnym jestem przeciwna a nie wyobrażam sobie byśmy z mężem zaprzestali bliskości cielesnej skoro tak mocno się kochamy (wierzę zresztą że Bóg również tego nie chce). przeraża mnie myśl, że moje życie jest zagrożone....

proszę o skrystalizowanie stanowiska Kościoła w moim indywidualnym przypadku: czy nawet przy moim przeświadczeniu, że podejmę decyzję o podwiązaniu jajowodów w trosce o moje zdrowie, że planowalibyśmy z mężem zbliżenia fizyczne zgodnie z dotychczasowym cyklem (przecież gospodarka hormonalna pozostaje nie zakłócona, podobnie jak miesiączka), byłaby to decyzja naganna moralnie? a co ze spowiedzią: niedługo chrzciny dziecka, swięta...? jestem w rozterce bo zamiast całkowicie cieszyć się z narodzin kolejnego naszego Szczęścia myśli moje krążą też wokół tak poważnej decyzji życiowej... dodam, że w mężu mam wsparcie: nie naciska, nie sugeruje - słucha o moich dylematach, interesuje się tym co myślę, zapewnia o miłości... ale decyzję muszę podjąć sama... a mam coraz mniej czasu bo synek za 2 tygodnie ma być już z nami
proszę o możliwie szybkie ustosunkowanie się do mojego problemu.
Na rozstaju dróg - M

Odpowiedź:

Odpowiadający może Pani napisać tylko to, czego uczy Kościół. Sterylizacja jako zabieg okaleczający człowieka jest z perspektywy moralnej niedopuszczalny. Byłby dopuszczalny, gdyby chodziło o bezpośrednie zagrożenie zdrowia czy życia (np. rak) ale nie jeśli chodzi o zabezpieczenie się przed przyszłymi ciążami, które mogą być dla życia niebezpieczne...

Zawsze przed trudnymi decyzjami może Pani porozmawiać ze spowiednikiem...

J.