a 03.01.2010 17:37

Czy nieprzyzwoite żarty zawsze są grzechem ciężkim?
Jest taka sytuacja: kilka osób, komuś coś się skojarzyło i powiedział to głośno, wszyscy się śmieją, ktoś coś dodał i...
1. ta osoba która to zaczęła po chwili się opamiętała i próbowała zmienić temat. Czy mimo to był to grzech ciężki?
2. ktoś inny opamiętał się, przestał się śmiać, ale nic nie zrobił, nie powiedział. Czy popełnił wtedy grzech ciężki?
3. Nikt nic nie zrobił, ale po niedługim czasie zaczęli znowu normalnie gadać. Czy wtedy to grzech ciężki?
Czy może to zależy od tego co konkretnie mówili? Co takiego (ogólnie) trzeba by powiedzieć, żeby to mógł być grzech ciężki?

Odpowiedź:

Skoro nie było pełnego przyzwolenia woli (po chwili ktoś się opamiętał, nie kontynuował sprawy itd) to raczej grzechu ciężkiego nie ma. Inna rzecz, na ile to co mówił było rzeczywiście nieprzyzwoite. Bywają ludzie, którym bardzo nieprzyzwoity wydaje się nawet kawał, w którym góral pytany, jak to możliwe że ma na raz dzieci z tyloma, daleko od siebie mieszkającymi kobietami odpowiada: "ja mam rower"...

J.