żona 02.01.2010 19:09

Mam pytanie. Odpowiedź na nie wciąż mnie dręczy i nie daje mi spokoju,dlatego bardzo proszę o odpowiedź. Jestem mężatką od ponad 10 lat-chodzi o mojego męża. Od około pół roku mąż przestał chodzić do spowiedzi. Ale nie jest to wynikiem jego złej woli. Jest dobrym człowiekiem, chętnie pomaga innym, nie ma nałogów, dba o mnie i córkę, modli się co niedzielę jeździmy na mszę do kościoła.
Niestety w rodzinie męża zdarzyła się trudna sytuacja-jego siostra bardzo skrzywdziła męża i rodzinę. Teraz on mówi ,że na razie nie potrafi jej tego wybaczyć i dlatego, żeby być uczciwym wobec Boga - nie może chodzić do spowiedzi.
A ja boję się, że Bóg potępi męża, że go odrzuci, że ludzie będą myśleć, że jest "bezbożnikiem" - bo nie chodzi do spowiedzi.
No i jeszcze jedno: nie wiem czy mam męża potępiać, czy wspierać i czy w ogóle ktoś ma prawo go potępiać w tej sytuacji.

Odpowiedź:

Poradzenie sobie z poczuciem krzywdy czasem wymaga czasu. On najlepiej łagodzi złość, niechęć. Na pewno jednak trzeba pozwolić, by zaczął działać. Rozgrzebywanie ran, nakręcanie się, na pewno nie są dobre...

Mąż mówi: nie potrafię wybaczyć. Całkiem możliwe, że myli uczucia gniewu, niechęci, z gniewem prawdziwym. Dobrze by było, gdyby o tym co czuje porozmawiał. Ze spowiednikiem... Być może nic nie stoi na przeszkodzie, by się spowiadał...

No i warto pamiętać, że taka chęć bycia fair wobec Boga, to często pokusa, którą trzeba odrzucić. Tak, pokusa. Bo w imię niby szacunku do Boga, człowiek się od Niego odwraca. Trzeba koniecznie starać się o tę relacje zadbać. Choćby trzeba było żalić się przed Bogiem na siostrę i powtarzać, jak ciężko jest powstrzymywać się przed myślą o zemście...

A Bóg... Bóg jest sprawiedliwy. I łaskawy. Niech Go Pani prosi o to, by sprawa się jakoś dobrze rozwiązała...

J.