Monika 01.01.2010 11:00

Witam!!!
Mam jedno bardzo ważne dla mnie pytanie...
Mam dużo problemów, ale ten jest jak narazie najważniejszy. Mianowicie, moi rodzice są alkoholikami, przeprowadziłam się do rodziców chlopaka, bo juz nie wytrzymywałam. Oni mnie bardzo wspierają, pomagają, wożą do szkoły bo jestem chora. Niestety nie daje rady chodzić do Kościoła, a oni są bardzo katoliccy i uważają że robie im wstyd:(
Ja w domu chodzilam do kościoła, uważałam, że to jedyne miejsce w którym jestem bezpieczna. Teraz nie moge wytrzymać w Kosciele, nie mogę się skupić na Mszy, jest mi słabo, źle i cały czas przypominają mi się straszne rzeczy z dzieciństwa:( Nikt nie rozumie dlaczego, no może oprócz psychologa, jednak on nie zabardzo ma tu coś do powiedzenia, bo w tej kwestii oni go nie słuchają. Zawsze mi się wydawało, że jestem dobrą katoliczką, ale teraz, kiedy mieszkam z chlopakiem, z jego rodzicami bardzo w to wątpie.
Jestem chora na nerwice i ciągle uważam że nie mogę chodzić do kościoła bo nie jestem warta przychodzenia do pana Boga, a wymuszanie rodziców chłopaka jeszcze bardziej mnie odpycha. Nie wiem co mam im powiedzieć żeby nie myśleli, że robie im na złość.. Ja bardzo bym chciala uczęszczać we mszy, ale naprawde jest to dla mnie bardzo ciężkie..
Prosze o radę:(

Odpowiedź:

Pewnie porada z serwisu internetowego na wiele się nie zda, bo przecież Ci żywi ludzie, z którymi masz kontakt widzą cała sprawę lepiej. W każdym razie odpowiadający zwróciłby uwagę na jedno: nie jest prawdą, że nie jesteś warta przychodzenia do Pana Boga. Może, wskutek życiowych komplikacji, tak to czujesz, ale na pewno tak nie jest. Bóg nikim nie gardzi. Zwłaszcza ludźmi skrzywdzonymi i udręczonymi...

J.

Pytania z dnia...

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31 1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 1 2 3

Reklama

Reklama