Dorota 01.05.2008 10:42

jestem na studiach, moja współlokatorka jest Baptystką. Często rozmawiamy na temat wiary. Dodam, że jest ona nastawiona przychylnie na wszelkie rozmowy o wierze. Musze przyznać, że trochę mnie męczy, bo cokolwiek nie powiem to ona ma zawsze gotową odpowiedź, czuję że moja wiedza jest mniejsza, albo przynajmniej mam mniejsze przebicie.

Rozmawiałyśmy oczywiście o chrzcie niemowląt. Czytałam odpowiedzi Ojca na pytania o chrzest, więc wykorzystywałam te argumenty w rozmowie. Niestety każdy argument był zbijany. Ona uważa, że najpierw musi być wiara a potem chrzest. Na pytanie czy ja wg niej jestem ochrzczona (a jestem w Kościele Katolickim) to ona powiedziała, że nie. Uważa też że ona i kościół do którego należy chcą żyć wg tego, co jest napisane w Piśmie. Na mój argument, że nie należy interpretować samemu (2P 1,20) stwierdziła, że owszem należy interpretować Pismo w Duchu Św. czyli nie samemu.

Kościół wg niej to Chrystus, czyli i ja i ona i wszyscy wierzący w Chrystusa.Także nie przekonam jej, że Kościół Katolicki jest tym wybranym Kościołem. Uważa też że jak ja mogę przyjmować tradycję, jako pewnik, kiedy wiadomo że stworzyli ją ludzie, którzy się mylą, jak więc mogę budować na czymś grzesznym.? Tylko czytanie Pisma daje gwarant prawdziwej nie skalanej niczym wiary. Ona uważa też, że aby żyć jak w Piśmie jest przykazane należy żyć jak pierwsi chrześcijanie, czyli należy odrzucić wszystko to co narosło "na Pismo Święte" (czyli tradycja i pisma głowy i ojców Kościoła).

Nie wiem czy powinnam tak myśleć, ale czuję, że ona ma łatwiej, ma Pismo Święte, i tylko ono ją dotyczy, jest w sympatycznym kameralnym, ma swoją wspólnotę która utwierdza ją w przekonaniu ze dobrze robi, a ja? a ja muszę sie "wikłać" w rozporządzenia kościelne i to "co Kościół głosi" dlatego tak trudno mi dojść z nią do porozumienia (zresztą do tego chyba nigdy nie dojdzie).

czy to że tak myślę jest złe?

jak mam z nią rozmawiać? czy w ogóle wdawać się w dyskusje?

Jak wytłumaczyć, że Kościół Katolickim jest realnym spadkobiercą wiary pierwszych chrześcijan?

Jak argumentować poprawność przyjmowania tradycji?

Przepraszam,że zajęłam tyle czasu, ale meczy mnie ta sytuacja, kiedy zawsze jestem przegrana..

Odpowiedź:

Wcale nie jesteś przegrana. To że ktoś nie dał się przekonać nie znaczy, że miał rację. Czasem ludzie nie przyjmują najbardziej nawet oczywistych argumentów. Więc bez paniki.

Dawno temu rozmawiałem z pewnymi zielonoświątkowcami na temat czyśćca. Gdy już przedstawiłem biblijne argumenty za jego istnieniem główny oponent nie bardzo wiedział co powiedzieć. Posłużył się argumentem bardzo podobnym to tego, który użyła Twoja koleżanka. "Mnie Duch Święty powiedział, że ten tekst trzeba interpretować inaczej". Nie pozostało mi nic innego jak powiedzieć, że mnie z kolei Duch Święty nakazał interpretować ten fragment Pisma Świętego właśnie tak.

W całej rozmowie dałaś się zapędzić w kozi róg, bo milcząco zgodziłaś sie z argumentacją koleżanki. Jaką? Najpierw tą, że kiedy ona czyta Pismo Święte czyta je z Duchem Świętym, a kiedy czytasz Ty, czy ktokolwiek z Kościoła katolickiego czyta je jedynie przez pryzmat nauki tegoż Kościoła. Nic nie uprawnia takiego zarozumiałego przypisywania sobie szczególnej Bożej asystencji. Jeśli chce się być sprawiedliwym trzeba założyć, że czy gdy czyta Pismo Święte baptysta, ewangelik czy katolik, mówi do niego ten sam Duch Święty. Przypisywanie z góry swojej interpretacji jakiegoś waloru Bożej nieomylności jest jawnym nadużyciem. Tak może o sobie powiedzieć każdy... Zauważ też, tłumaczenie koleżanki tekstu 1 P 1,20 jest kuriozalne. Tam pisze, ze Pismo Święte nie jest do prywatnego wyjaśniania. W domyśle - do interpretacji jest Kościół. Tłumaczenie, ze kiedy ona czyta, nie czyta prywatnie, ale z Duchem Świętym jest przekręceniem istoty tego tekstu.

Podobnie jest w kwestii tradycji... Czy wiesz jak powstawało Pismo Święte? Niektórzy protestanci podchodzą do niego tak, jakby napisał je Bóg w niebie, kopnął na ziemie i powiedział: "macie, czytajcie". Tymczasem fakty są inne. Pismo Święte - Nowy Testament - to spisana tradycja Kościoła pierwszego wieku. Przecież najpierw, przez kilkadziesiąt lat, było nauczanie ustne, potem dopiero spisano Ewangelie. I co najważniejsze, to Kościół wybrał, które z wielu krążących w pierwszym wiekach pism, którym przypisywano apostolskie pochodzenie, są rzeczywiście nośnikiem apostolskiej tradycji. Argument, ze trzeba odrzucić Tradycję a trzymać się Pisma Świętego, to postawienie sprawy na głowie. Owszem, musimy ciągle odwoływać sie do Pisma Świętego, by tradycję oczyszczać. Ale nigdy nie wolno ich (Pisma i Tradycji) przeciwstawiać... To nośnik tego samego Bożego objawienia...

Po trzecie... Faktem jest, ze ona ma mała wspólnotę, Ty wielki Kościół. Nie jest jednak sensowne stawianie sprawy w ten sposób, ze ona ma wspierającą ja wspólnotę, Ty kościelne rozporządzenia. Przecież Kościół katolicki też jest wspólnotą. Tyle że dużo większą. Jeśli chcesz, możesz odnaleźć się w jakiejś przyparafialnej grupie (oaza, neokatechumenat itd), też będziesz miała wsparcie. A te kościele rozporządzenia, o których mówisz, to wyraz wiary nie jakiejś przypadkowej grupy, ale milionów chrześcijan, którzy dziś i w ciągu wieków wczytywali sie w Pismo Święte i to, co przekazali nam ojcowie (pisarze kościelni) w Tradycji...

Co do chrztu niemowląt... Nie wiem który tekst ojca Jacka Salija Pani czytała (ja akuratnie jestem ojcem, jestem osobą świecką). Ale na pewno warto przeczytać nie tylko jego artykuł "Dlaczego chrzcimy niemowlęta" (TUTAJ), ale także inny, "Co wynika z odrzucenia chrztu niemowląt" (TUTAJ)

J.