louisienne 03.09.2007 21:22

Niech bedzie pochwalony Jezus Chrystus!
Chcialabym zadać dwa pytania:
1. Kiedy dokładnie mamy do czynienie z grzechem obmowy? Mam ostatnio coraz częściej wątpliwości co do tego. Czy w sytuacji, gdy mówimy o brakach sportowca, uniemożliwiających mu osiągnięcie lepszych wyników? gdy stwierdzamy, że popełnił w trakcie zawodów błąd i precyzujemy jaki? gdy krytykujemy kostium aktora w teatrze? itd. Czy ma tu znaczenie ton naszej wypowiedzi, np. wskazywanie wad ale i dobrych stron?
2. Czy grzecham byłoby, gdybym opowiedziała znajomym o sytuacji, która przydarzyła mi się niedawno gdy powiedziałam zadnie - będące skrótem myślowym - które zostało odczytane przez osoby słuchające w kontekście erotycznym (co nie było moją intencję, nie zdawałam sobie nawet sprawy z tego że może zostać tak odczytane i powiedziałam o tym słuchającym) i ludzie zaczęli się ze mnie śmiać? Jak dla mnie, z obecnej perspektywy wypowiedź ta była śmieszna nawet nie odczytana w sensie erotycznym (odnieść ją można ogólnie do bliskości z kochaną osobą), mimo że wielu ludzi (pewnie nawet większość ludzi w moim wieku) tak mogłoby ją odczytać i zastanawiam się, czy mogę tę anegdotę opowiedzieć znajomym.
Bóg zapłać!

Odpowiedź:

1. Granica między tym co jeszcze nie jest obmową a co już można za takową uznać, bywa płynna. Najważniejsza jest chyba intencja: chęć zaszkodzenia drugiemu człowiekowi. Jeśli mówienie o wadach, błędach ma spowodować naprawienie zła albo ma kogoś ostrzec przed grożącym mu niebezpieczeństwem, to trudno mówić o grzechu. Tak jest np. w wypadku świadka zeznającego w sądzie. Trudno tez za obmowę uznać mówienie o błędach sportowca czy kostiumie aktora. To jest pewna ocena, a wszyscy oglądający widzieli jak było.... Warto też zwrócić uwagę, ze jeśli obmowa niespecjalnie zaszkodziła bliźniemu, bo dotyczyła sprawy błahej, to trudno mówić o ciężkim grzechu...

Sprawa jest dość rzadko poruszana, także w naszym serwisie, warto więc przytoczyć tu wyjaśnienie Katechizmu Kościoła katolickiego (2477-2479)

Poszanowanie dobrego imienia osób zabrania jakiegokolwiek niesprawiedliwego czynu lub słowa, które mogłyby wyrządzić im krzywdę. Staje się winnym:

- pochopnego sądu, kto nawet milcząco uznaje za prawdziwą - bez dostatecznej podstawy - moralną wadę bliźniego;
- obmowy, kto bez obiektywnie ważnej przyczyny ujawnia wady i błędy drugiego człowieka osobom, które o tym nie wiedzą;
- oszczerstwa, kto przez wypowiedzi sprzeczne z prawdą szkodzi dobremu imieniu innych i daje okazję do fałszywych sądów na ich temat.

W celu uniknięcia wydawania pochopnego sądu każdy powinien zatroszczyć się, by - w takiej mierze, w jakiej to możliwe - interpretować w pozytywnym sensie myśli, słowa i czyny swego bliźniego:

Każdy dobry chrześcijanin winien być bardziej skory do ocalenia wypowiedzi bliźniego niż do jej potępienia. A jeśli nie może jej ocalić, niech spyta go, jak on ją rozumie; a jeśli on rozumie ją źle, niech go poprawi z miłością; a jeśli to nie wystarcza, niech szuka wszelkich środków stosownych do tego, aby on, dobrze ją rozumiejąc, mógł się ocalić.

Obmowa i oszczerstwo niszczą dobre imię i cześć bliźniego. Cześć jest świadectwem społecznym składanym godności człowieka i każdy ma naturalne prawo do czci, do dobrego imienia i do szacunku. Tak więc obmowa i oszczerstwo naruszają cnoty sprawiedliwości i miłości.


2. Mówienie o tego rodzaju nieporozumieniu nie wydaje się obmową. To chyba rzeczywiście jest - tak jak to napisałaś - anegdota...

J.