10.07.2007 14:51

Ostatnio kilka osób pożyczyło ode mnie pieniądze. Moja sytuacja finansowa nie jest najgorsza i szczerze mówiąc te pożyczki nie naraziły mnie na jakieś wyrzeczenia. Zresztą nie robiłam z tego problemu - prosiły, dlaczego miałam nie pomóc. Ale zaczyna mnie denerwować zwłoka z oddaniem długu. Zaczynam się czuć "robiona w balona". Jedna osoba prawie pół roku nie oddaje pieniędzy, druga 2 miesiące, trzeciej też minął termin. Czy w takiej sytuacji jestem zobowiązana do dyskrecji (choćby przed mężem, który o niczym nie wie), czy mogę o niesolidności tych osób opowiedzieć innym. I jak wybrnąć z sytuacji, kiedy znowu będą chciały pożyczyć pieniądze. Jestem niestety nieasertywna w takich sytuacjach i nie stać mnie na powiedzenie wprost "nie pożyczę, bo nie oddajecie w terminie". Zresztą pewnie zjadłyby mnie wyrzuty sumienia, że nie pomogłam bliźnim w potrzebie. Szczęść Boże.

Odpowiedź:

Proszę tym osobom przypomnieć o zwrocie. To po pierwsze. Chyba, oczywiście, że wie Pani, że absolutnie nie są w stanie w tej chwili oddać tych pieniędzy, nawet w ratach.

Osobom, które pożyczają i nie oddają, mimo że mają z czego, proszę powiedzieć na przyszłość wprost, że im Pani nie pożyczy, i potraktować to jako upomnienie. Zakładam, że nie będzie to oczywiście kwestia życiowa. Pożyczki należy oddawać, a ich celowe nieoddawanie, jeśli ma się taką możliwość, można uznać za formę kradzieży. Nawiasem mówiąc, jeśli pożycza Pani większe kwoty z waszych wspólnych pieniędzy, mąż chyba powinien o tym wiedzieć...

I w końcu, w kwestii mówienia innym. Na pewno nie należy rozgłaszać wszem i wobec niczyjej nieuczciwości. Natomiast oczywiście ma Pani prawo uprzedzić kogoś, kto zastanawiałby się nad pożyczeniem, zwłaszcza większej kwoty, tym osobom.

JK

Pytania z dnia...

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
26 27 28 29 30 1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
31 1 2 3 4 5 6

Reklama

Reklama