MK 08.03.2007 15:49

Szczęść Boże!
Mam takie teoretyczne pytanie... Jest sobie kobieta i mężczyzna, biorą ślub, nie ma zadnych przeciwskazan itp. no i w pewnym momencie mezczyzna/kobieta znika, poprostu z dnia na dzień gdzieś zaginą. Zgodnie z prawem po 10 latach sad wydaje akt zgonu. Po tych 10 latach kobieta/mezczyzna bierze ślub (bo chyba może skoro jego żona/mąż umarła)
No ale załóżmy ze po 15 latach wraca tamten mąż/żona
no i co wtedy ? Dalej sa zwiazani sakramentem ?
Bo przeciez ta/ten myslala ze nie żyje.

Odpowiedź:

Na pytanie tak odpowiedział pytany przez nas prawnik:

"W takiej sytuacji , kiedy wróci ów zaginiony, to niestety nowy ślub był nieważny i nadal wiąże pierwszy węzeł.

Nowy ślub był zawarty w oparciu o domniemanie śmierci pierwszego małżonka. Prawo kościelne też ma taki proces o domniemanie śmierci. Było trochę takich procesów po wojnie. Jeśli domniemanie okaże się fałszywe, to dekret stwierdzający ową domniemaną śmierć też jest fałszywy i nieważny.

W obecnym czasie nie spotkałem się z taką sprawą. W sensie prawnym sytuacja jest jasna (tzn. ważny jest ów pierwszy węzeł, skoro współmałżonek żyje), ale sytuacja ludzka i moralna jest wtedy bardzo trudna i skomplikowana... możemy to sobie wyobrazić...

J.