aga 04.12.2006 08:39

Ostatnio zapoznałam się z listą tzw. grzechów cudzych i nie mam pojęcia jak powinnam się ustosunkować do niektórych z nich. Chodzi mi głównie o zezwalanie na grzech, nie karanie grzechu, milczenie w wypadku, gdy ktoś grzeszy i usprawiedliwianie czyjegoś grzechu. Jak mam postępować, gdy grzeszy ktoś z mojej rodziny czy przyjaciół? Jak mam to przełożyć na codzienne sytuację? Jak mam ich karać? Nie rozumiem tego? Podam kilka przykładów:

1. Czy kiedy będe mieć już własne dzieci do powinnam za każdym razem wymierzać im karę kiedy zgrzeszą, bo inaczej ja wówczas będę mieć grzech?

2. Czy kiedy np. moja przyjaciółka zwierza mi się, że współżyje to czy powinnam ją upomnieć, że grzeszy? Chociaż moim zadaniem to trochę bez sensu, bo pewnie i tak doskonale zdaje sobie z tego sprawę. Co w takim razie powinnam zrobić, tym bardziej jeśli jest to moja dobra przyjaciółka? Odpowiadający kilkakrotnie udzielał rad kiedy np. dziewczyna pisała, że jej chłopak ogląda pornografię to zalecał jej zerwanie. Ale ja chyba nie powinnam zrywać w takim wypadku przyjaźni z moją koleżanką? Czy nasza wiara wymaga od nas aż takich poświęceń?

3. Inna sytuacja, zapraszam przyjaciół do siebie na noc i wśród nich jest para, która prawdopodobnie zgrzeszy w nocy. Czy powinnam ich wcale nie zapraszać? Czy moją postawę mam przyjmować jako zezwalanie na grzech?

4. I ostatnie - co do usprawiedliwiania grzechu, w końcu każdy z nas jakieś grzechy popełnia, mniejsze czy większe. Jeśli usprawiedliwiam czyjś grzech , bo np. rozumiem ludzkie słabości czy sytuację jakiegoś konkretnego człowieka to czy wówczas też grzeszę?

Odpowiedź:

Dobrze jest przyglądnąć się temu, co pisze o grzechach cudzych Katechizm (1868):

Grzech jest czynem osobistym; co więcej, ponosimy odpowiedzialność za grzechy popełniane przez innych, gdy w nich współdziałamy:
– uczestnicząc w nich bezpośrednio i dobrowolnie;
– nakazując je, zalecając, pochwalając lub aprobując;
– nie wyjawiając ich lub nie przeszkadzając im, mimo że jesteśmy do tego zobowiązani;
–chroniąc tych, którzy popełniają zło.

W oparciu o to oraz swoje sumienie musisz rozpatrywać daną sytuację.

1. To pytanie zadajesz tak, jakby grzech był czymś oderwanym od życia. Jakby jedynym problemem, który się z jakimś czynem wiąże, było po prostu to, że jest on uznawany za grzech. Jakby dziecko nie robiło nic złego, ale trzeba je było ukarać, bo komuś się wymyśliło, że to grzech...

A przecież właśnie na tym polega wychowywanie dzieci. Na towarzyszeniu im w dorastaniu, na kształtowaniu ich sumień i charakterów, na uczeniu ich mądrych i dobrych wyborów. Nie chodzi o to, aby przełożyć dziecko przez kolano, kiedy tylko coś zbroi, ale po prostu o to, aby wziąć odpowiedzialność za jego wychowanie – najlepiej jak umiesz. Ukarzesz oczywiście według tego, co roztropnie uznasz za słuszne.

2. Odpowiadający radził rozważenie zerwania ze względu na dobro tej dziewczyny, ze względu na jej przyszłe życie. Analogię mogłabyś stosować, jeśli uważałabyś, że i na Twoją przyszłość będą miały wpływ zwierzenia Twojej koleżanki...

Nie musisz mówić koleżance, że to grzech, skoro uważasz, że o tym wie. Ale przecież możesz jej pokazać, że nie spotyka się to z Twoją akceptacją, że Ty tego po prostu nie pochwalasz.

3. A czy naprawdę jedynym sposobem na ich przenocowanie jest jeden pokój (a może jeszcze z jednym łóżkiem na dodatek...)? Na pewno nie da się tego inaczej rozwiązać? Wybacz, ale to nieco wydumany problem. Jeśli zapraszasz większą ilość osób, to na pewno da się ich jakoś inaczej ulokować, prawda?

4. Popatrz na wklejony wyżej fragment Katechizmu ;)

M.