MICHAŁ 03.12.2006 10:55

Miłość nieprzyjaciół
Dla mnie i osób,z którymi rozmawiałem, to b. trudne
w realizacji przykazanie...

1. Gdy człowiek żałuje, ale nie potrafi zmienić nastawienia?
2.Co mam poradzić, skoro nie umiem zmienić postawy wobec
ewidentnych złoczyńców ,zwyrodnialców, którym - tak bywa-
zadawanie bólu sprawia... radość?
3. Gdy słyszę o zbrodni, jest mi ciężko...Tym bardziej
nie ręczę za siebie, że wybaczyłbym,gdyby mi lub komu bliskiemu, coś podobnego uczynił.
Trudno nie czuć bólu, a do nich - awersji.
4.Jak postrzegać i uszanować człowieczeństwo w takich ludziach?
5. Wobec faktu,że częste są wczesne wyjścia na wolność itd., jestem za karą śmierci. Mam grzech? Taki może zabić (zranić) kolejne niewinne osoby.Jego życie "nadrzędne" wobec tamtych życia?
6.Gdyby gwarancja separacji od społeczeństwa była, zmieniłbym podejście do kary śmierci dla takich.

Odpowiedź:

1-4. Masz rację – miłość nieprzyjaciół na pewno łatwa nie jest. Wymaga przede wszystkim zobaczenia człowieka – człowieka, którego całkowicie przesłania jego grzech. Człowieka, którego ten grzech również bardzo skrzywdził – w niektórych sytuacjach być może właśnie najbardziej jego... Człowieka tak zaplątanego w grzech, że czasem szukając drogi wyjścia, błądzi coraz bardziej. Człowieka chorego – o chorym sumieniu i duszy, często również psychice.

Trzeba także pamiętać, że ci ludzie bardzo potrzebują modlitwy. A my potrzebujemy się za nich modlić – bo właśnie w ten sposób mogą rodzić się w nas te lepsze uczucia, możemy dostrzegać w nich kolejne elementy człowieczeństwa, możemy się w pewien sposób osobiście zaangażować... Może nam w końcu zacząć zależeć nie tylko na tym, abyśmy byli bezpieczni, aby oni dostali zasłużoną karę, ale aby przemieniły się ich serca, aby sami w sobie zobaczyli człowieka – wartościowego człowieka.

Oczywiście, to jest trudne, nie przychodzi od razu, bo takie podejście jest na pewno łaską. Więc trzeba się na nią otworzyć – właśnie przez modlitwę :)

5-6. W kwestii kary śmierci Kościół ma podobne stanowisko. Poczytaj, co pisze Katechizm (2267):

„Kiedy tożsamość i odpowiedzialność winowajcy są w pełni udowodnione, tradycyjne nauczanie Kościoła nie wyklucza zastosowania kary śmierci, jeśli jest ona jedynym dostępnym sposobem skutecznej ochrony ludzkiego życia przed niesprawiedliwym napastnikiem.
Jeżeli jednak środki bezkrwawe wystarczą do obrony i zachowania bezpieczeństwa osób przed napastnikiem, władza powinna ograniczyć się do tych środków, ponieważ są bardziej zgodne z konkretnymi uwarunkowaniami dobra wspólnego i bardziej odpowiadają godności osoby ludzkiej.
Istotnie dzisiaj, biorąc pod uwagę możliwości, jakimi dysponuje państwo, aby skutecznie ukarać zbrodnię i unieszkodliwić tego, kto ją popełnił, nie odbierając mu ostatecznie możliwości skruchy, przypadki absolutnej konieczności usunięcia winowajcy "są bardzo rzadkie, a być może już nie zdarzają się wcale".

Tylko Ty uznajesz, że wcześniejsze zwolnienie są nieuzasadnione. A może nie są...?

M.