Badacz 07.08.2006 18:02

Witam!
Od stuleci rozważane są kwestie egzystencjalne czysto retoryczne ale proszę pozwolić że do nich powrócę, a mianowicie: Interesuje mnie Pana zdanie co do tego, że jesteśmy tylko marionetkami Boga w sensie że On nas stworzył, dał nam wszystko co mamy (my nie mieliśmy tu nic do gadania) a w życiu on decyduje jakie jest nasze powołanie, co sprawia nam przyjemność i co lubimy. Zastanawiam się czy istnieje jakaś wolna wola skoro np. bedziemy chcieli odejsc od Boga to to chcenie tez jest przez niego stworzone bo on wszystko tworzy a na koncu bedzie i tak jak on zechce bo ma on moc wszechogarniającą.
Wdzięczny bym był za odpowiedzi>

Odpowiedź:

Według naszej wiary jedną z podstawowych prawd dotyczących człowieka jest to, że został on stworzony jako istota wolna. Bóg na pewno jakoś kieruje ludzkimi losami, stwarza takie czy inne sytuacje, pomaga czlowiekowi przez dobre natchnienia, ale na pewno nie niszczy ludzkiej wolności. Człowiek może powiedzieć Bogu "nie"...

Widać to w opowiadaniu grzechu pierwszych rodziców, ale i w późniejszej historii Izraela. Bóg planował, Izraelici swoim postępowaniem te Jego plany przekreślali. Oczywiście On znał przyszłość, dlatego mógł przeciwdziałać złym skutkom ludzkiej wolności i tworzyć plany bardziej dalekosiężne, nie ograniczające się do roku dwóch czy nawet dwudziestu. Podobnie było ze zbawczą męką Jezusa. Bóg znając z góry wolne ludzkie wybory posłał swojego Syna na świat. Nie chciał Jego śmierci, ale znając ludzkie serca wpisał ją w swoje plany. Wykorzystał wolność człowieka, by przeprowadzić swój plan. Bóg zresztą ciągle stara się neutralizować czynione przez człowieka zło i wyprowadza z niego jakieś dobro. A że tego zła jest dużo, więc Bóg - rozumując po ludzku - ma zapewne z wolnością człowieka sporo kłopotów. Znacznie łatwiej by my było, gdybyśmy bardziej Go słuchali...

Na pewno Bóg nie traktuje nas jak marionetki. Zachowuje sie raczej jak dobry rodzic. On wie co jest dobre. A kochając człowieka szanuje jego wolność. Z jednej strony chce go prowadzić ku dobru i szczęściu, z drugiej, musi się zgadzać na ludzki grzech. Jak ojciec czy matka bolejący nad tym, że ich dziecko źle wybiera, a jednocześnie mający nadzieję, że kiedyś samo zobaczy swój błąd...

J.