Smutna 06.08.2006 19:01

Od trzech lat męcze się z natrectwami myślowymi o tematyce religijnej. To jest moje przeklęństwo! Czasami brakuje mi już siły i czuję się okropnie że ranie nimi Pana Jezusa. Jest mi trudno... i przykro że spotkało to właśnie mnie. Ostatnio byłam w spowiedzi, chciałam przeżyć tą spowiedź jak najlepiej. I szłam do niej z dobrymi zamiarami. Kiedy wyznałam już wszystkie grzechy i ksiądz nauczał mnie w konfensjonale przyszła mi do głowy myśl że ja wcale nie chce odpuszczenia grzechów i najgorsze jest to że ja tak czułam. Mogłam odgonić tą myśl ale ja nic nie zrobiłam, dopiero potem skupiłam się na słowach księdza. Boje się że spowiedź jest nieważna! I wszystko przez to że do głowy przyszła mi ta okropna myśl. Nie wiem już jak mam sobie radzić z tymi myślami, jak z nimi walczyć. Brakuje mi momentami siły. Najgorsze jest to, że ja zaczynam już myśleć że to ja przywołuje te myśli i że one pochodzą ode mnie. Że jestem złym człowiekiem. Boje się że kiedyś nad nimi nie zapanuje i że one całkowicie odsuną mnie od Pana Jezusa. Co robić?
Czy moja spowiedź jest ważna?

Odpowiedź:

Ważne jest, że szłaś do spowiedzi z dobrymi intencjami. Tak wyznawałaś grzechy, tak zaczęłąś słuchac kapłana. Niechciana myśl, która pojawiła się podczas słuchania pouczenia księdza, niczego w Twoim nastawieniu nie zmieniła. Ty nadal chciałaś rozgrzeszenia. Nadal żalowałaś. Przyszła tylko ta nieszczęsna zła myśl. Spowiedź na pewno jest ważna.

Zwróć uwagę, w jaki sposób piszesz o owych myślach, bo to wiele tłumaczy w kwestii Twojej ewentualnej winy. On przychodzą, nachodzą Cię. Ty ich nie chcesz, nie wywołujesz. Co więcej, starsz się je odrzucić. Takie myśli nie mogą być grzechem. Zwłaszcza ciężkim. Bo grzech musi być czynem ludzkim, to znaczy popełnionym złem popełnionym ze świadomością i dobrowolnością. To co się człowiekowi przydarza (naszły myśli, wyrwało się ordynarne słowo, zepsuły sie hamulce i potrącił pieszego) nie jest grzechem... Na pewno więc nie musisz się martwić, że tymi myślami obrażasz Pana Boga. Ty tego nie chcesz, a Bóg to wie...

Jaka rada? Zachować spokój. Popatrz. To, że wydaje Ci się, że te myśli są grzechem, że wydaje Ci się, że jesteś do niczego, jest szatańską pokusą. On chce żebyś odeszła od Boga. Dlatego próbuje Cię zdołować i pokazać, że nie masz co się starać. Nie daj się mu omamić. Jesteś dobra, a te myśli to takie jego nękanie. Gdy więc pojawią się znowu, spokojnie, bez obawy że robisz to zbyt wolno, odsuwaj je od siebie. Bóg jest dobry i na pewno szatańskiego nękania nie uważa za ludzki grzech. W takich chwilach, jeśli nie potrafisz sobie poradzić, powtarzaj słowa modlitwy Pańskiej: nie dopuść, bym uległa pokusie, ale zbaw mnie ode złego...

J.