Łukasz 04.05.2006 10:04

Witam!
Może to nie bedzie takie zwykłe pytanie. Chciałbym przedstawic tutaj tylko coś, i spytać czy to jest normalne, ewentualnie jakieś rady.

Mam 18 lat i za rok matura. Od czasów gimnazjalnych nachodziły mnie myśli o kapłaństwie, ale tłumiłem to w sobie. Mówiłem sobie, że to nie dla mnie, także nie byłem aniołkiem wtedy, no ale znowu takim diabełkiem także nie byłem. I tak to tłumienie trwało do końca I klasy liceum. Zmieniłem się, mozna powiedziec w duzym stopniu. Wszystko zrobiłem dla Pana Boga i ciesze sie, ze mi się udało. Chociaż dalej czasem mam chocby głupie mysli - grzech, to jednak staram sie rozróznic zło od dobra i zapobiegać mu.
To taki wstęp, bo bardziej chciałbym nastawić sie na to co teraz napiszę:
Tak, więc jestem nastawiony na kapłaństwo. Jestem tego można powiedzieć pewny. Powinienem byc szczęśliwy, ale tak nie jest. Nie wiem dlaczego. Często chodze smutny, czasem chciałbym się rozpłakać tak bez powodu. Kiedys nawet rodzice mi zwrócili uwagę, co się ze mną dzieje, bo taki zamyslony chodziłem, mało rozmawiałem z innymi i co najciekawsze smutny. Wtedy powiedziałem, ze zastanawiam się nad kapłaństwem.
Staram się kochać wszystko i wszystkich i wychodzi mi to, ale skąd ten smutek? Czyżby Bóg chciał mi dać znak, że to nie moja droga? A może chce mi pokazać, co na mnie czekać może po wybraniu tej drogi? Nie wiem już nic. Rozmawiając z księdzem, który można powiedzieć zignorował mnie, nic sie nie dowiedziałem. Chociaz wiem, ze on nic nie mógł poradzic, ale coś mógł doradzić, a tu nic.
Obserwuję także, że koledzy mnie inaczej postrzegają. Jak zwracam im uwagę, ze coś xle robia to się obrażają i kończą :"To moja sprawa". To sprawia, ze musze liczyć tylko na siebie, a co najgorsze powątpiewam w misje kościoła. Chciałbym to zmienić, chciałbym by było lepiej, ale boje się, że coś mi się tylko wydaje. Że taki człowiek, który chyba powinien być szczęśliwy, a nie jest duchowo, księdzem byc nie powinien.
Rozpisałem się troche, ale chciałem przedstawić to w miarę obiektywnie. Byłbym wdzięczny za jakieś rady, albo może o słowa, jak taki okres wygladał u innych księży.
Dziękuję!

PS: Byłbym wdzięczny za nie podawanie mojego e-maila.

Odpowiedź:

Szukając swojego powołania powinieneś wybrać to, co chcesz robić, do czego masz predyspozycje. Ale nie musisz sie spieszyć. Od pójścia do seminarium do święceń minie co najmniej sześć lat. Masz czas. Dziś niczego nie musisz byc pewien. Więcej znajdziesz TUTAJ

Skąd smutek? Trudno powiedzieć. Na pewno nie jest jednak dobrą metodą na ewangelizowanie ciągłe pouczanie innych, że robią coś źle. Tym sposobem tylko ich do siebie zrazisz. Raczej powinieneś sam gorliwie żyć wiarą i swoim entuzjazmem zarażać innych...


J.