06.11.2004 08:27

Od jakiegoś czasu podczas modlitwy myślnej zdarza mi się, "przestać" myśleć tzn nie jestem już w stanie "tworzyć " myśli odnoszących sie do Boga. Mam wrażenie jakbym była "skierowana" bez żadnych myśli na Niego z miłosną uwagą. Trwa to czasami nawet ponad pół godziny. W tym czasie czuje ogarniający pokój, miłość, bezpieczeństwo. Czy to jest dobre? Czy to pochodzi od Niego. Czy powinnam przerywac taki stan. Co sie dzieje? Dziekuję za odpowiedzi i pozdrawiam całą redakcję.

Odpowiedź:

W sprawach dotyczących przeżywanych na modlitwie stanów trudno orzekać w sposób pewny. Pan Jezus powiedział jednak, że drzewo poznaje się po owocach. Można chyba odnieść to także do modlitwy. Jeśli owe stany przynoszą radość, pokój, przyczyniają się do większego zaufania Bogu, to zapewne pochodzą od Niego. Tym bardziej, że przecież zdarzają się podczas modlitwy; kiedy właśnie do Niego się zwracasz. Skoro zaś pochodzą od Boga, to chyba nie warto ich przerywać...

J.