nierozeznana 05.08.2004 11:51

i tu znowu ja, czy może lepiej rzucić się w wir życia, z sercem podchodzic do każdego, byc promykiem słońca, zawsze z przysługą, poświęcicć się czynnie i stworzyć rodzinę i wychowac dzieci w duchu wiary, nastawić ją na Boga, by on w nie królował? Znosić niepowodzenia z usmiechem? O tym zawsze marzyłam. Ale czy to nie hołd sobie, swojemu egoizmowi, bo ciesze się gdy inni widzą, że się cieszę, gdy ini cieszą się ze mną, czy przez ze mnie. A modlić się za wszystkich mogę przecież. Tylko pomyslałam sobie, że trudno byłoby mi zosatwić łąki, gory i lasy, a przede wszytskim ludzi i te małe drobnostki, które djaa innym radość. To niedojrzałe podejsście, bo może się buntuję wobec Woli Pana, jeśli taka Jego jest. On jest dla mnie najważniejszy, alenaprawde już nie wiem. Dla mnie przyjemniejeze błoby takie życie, o jakim pisze teraz, ale nie może przecież chodzic o mnie.

Odpowiedź:

Jak już napisano idź za głosem serca, byleś zawsze starała się czynić dobro... Tylko będąc szczęśliwa możesz dawać szczęście innym...

J.

Pytania z dnia...

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
29 30 31 1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 1 2
3 4 5 6 7 8 9

Reklama

Reklama