Vanilla 02.08.2004 22:54

Mam straszną rozterkę duchową. Otóż odłuższego czasu nie mogę sobie poradzić z radością czynienia bliźniemu dobrych uczynków i czerpania z tego radości. Zawsze kochałam pomagać i odczuwałam radość,. Teraz z wielką męką wykonuje różne dobre uczynki i jestem przerażona brakiem radości która mi dawniej towarzyszyła. W tej chwili czuje jakieś nienormalne cierpienie, udręczenie, brak ochoty. To trwa już bardzo długo - nie zaprzestałam w czynieniu dobrze. Co dzień modlę się o łaskę radości. Narazie tak trwam i nie mogę z tym wytrzymać. Boję się sama siebie - co się ze mną dzieje. Proszę o jakieś wskazówki jak sobie z tym poradzić ...

Odpowiedź:

Na pewno przyjemniej jest pomagać bliźnim, gdy daje to nam radość. Brak tej pociechy jest najprawdopodobniej jakąś próbą, o której pisują mistycy. Proszę się tym zbytnio nie przejmować. Na pewno dobre czyny mają wartość taką samą czy nawet większą, gdy czynimy je bez nagrody, jaką jest towarzysząca im radość...

J.

Pytania z dnia...

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
29 30 31 1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 1 2
3 4 5 6 7 8 9

Reklama

Reklama