zając 04.11.2003 10:48

Dużo się tu pisze o ekumenizmie. Dla mnie jest to pustosłowie, brak widocznych konkretów, jedynie słabe gesty. Chciałbym zapytać: co przeszkadza chrześcijanom świętować wspólną datę Wielkanocy? Jaka jest główna przyczyna trudności? Czy zdają sobie sprawę, że się kompromitują, trwając uparcie przy różnych datach? Czy nie obchodzi ich zgorszenie, jakie wywołją swym uporem u innych?

Odpowiedź:

Owych konkretów w kwestii ekumenizmu jest więcej. Gorzej jednak z ich recepcją, czyli przyjęciem przez ogół wiernych. Parę lat temu podpisano np. wspólną deklarację o usprawiedliwieniu między katolikami a ewangelikami. Tym samym najpoważniejsza różnica między tymi Kościołami została praktycznie zniwelowana. W Polsce podpisano także dokument, w którym Kościoły chrześcijańskie (oprócz baptystów) wzajemnie uznały ważność udzielanego w innych Kościołach chrztu. To wielkie kroki naprzód, choć oczywiście wiele pozostaje jeszcze do zrobienia...
Budowanie pełnej jedności wśród podzielonych chrześcijan jest bardzo trudne i wymaga czasu. Zbyt szybkie działanie w tym względzie nieraz nie przynosi efektów lub prowadzi do dalszych podziałów (przykładem choćby Unia Florencka czy w Polsce Unia Brzeska). Potrzeba sporego wysiłku, by jasno odpowiedzieć sobie na pytanie o to, co nas łączy, a co różni i czy owe różnice nie wynikają przypadkiem tylko z wzajemnych uprzedzeń i niezrozumienia innego języka teologicznego. Na pewno też oprócz uzgodnień doktrynalnych potrzeba wspólnych inicjatyw na płaszczyźnie praktycznej. Czasami bowiem trudniej niż dokonania uzgodnień doktrynalnych jest przezwyciężyć wzajemną niechęć (vide choćby sprawa świętowania Wielkiej Nocy)...
Podziały na pewno są zgorszeniem. Trzeba dołożyć wszelkich starań, aby je usunąć. Trzeba jednak działań przemyślanych i roztropnych. Bo gdzie w grę wchodzą stare animozje, tam łatwo obudzić stare demony...
Prawosławni oraz katolicy i protestanci w kwestii świętowania Wielkiej Nocy trzymają się starych zasad. Na Zachodzie przyjęto jednak nowy kalendarz, gregoriański, lepiej pasujący do rzeczywistego cyklu rocznego. Wschód trzyma się starego, juliańskiego. Odpowiadający nie jest w stanie rozstrzygnąć, kto w tej kwestii powinien ustąpić: Zachód, przyjmując na powrót kalendarz dziś już będący pewnym anachronizmem, czy Wschód, rezygnując z trwania przy kalendarzu uświęconym tradycją...

Warto wejść na stronę Studiów i Dokumentów Ekumenicznych:
http://www.ekumenia.of.pl/

J.