szukającu sensu życia 04.11.2003 01:50

Jak prostymi słowami mozna okreslic czym jest katolicka nauka społeczna? Troche się zagubiłem. Jest też coś takiego jak społeczne nauczanie kościoła. Jak te dwie rzeczy mają się do siebie?

Czym jest, chyba zaczerpnieta od socjalistow, sprawiedliwosc spoleczna. Chyba nie tym samym co sprawiedliwosc. Co jest ważniejsze? Żeby było sprawiedliwie czy, żeby była zachowana sprawiedliwość społeczna? Jak to ocenić w kontekście katolickim?

Odpowiedź:

Katolicka nauka społeczna to nauka o społecznym nauczaniu Kościoła; to próba jakiegoś metodycznego, całościowego podejścia to tego, co w kwestiach społecznych Kościół naucza. Praktycznie więc oba terminy są tożsame.
„Sprawiedliwość” jest pojęciem szerokim. Odnosi się do różnych wymiarów ludzkiej egzystencji. Zawsze ma jednak wymiar społeczny, gdyż dotyczy relacji między osobami. Mówi się o sprawiedliwości zamiennej (o zasadach wymiany między osobami, np. przy kupnie towaru), sprawiedliwości legalnej (regulującej stosunki między jednostką a społeczeństwem – np. kwestia służby wojskowej czy płacenia podatków) czy sprawiedliwości rozdzielczej (regulującej kwestie stosunku społeczeństwa wobec jednostki, np. dostęp do nauki, pracy itp.). Używając określenia „sprawiedliwość społeczna” wskazujemy na rzeczywistość sprawiedliwości miedzy grupami społecznymi (np. między bogatymi a biednymi albo między narodami). Szerzej na ten temat przeczytać możesz na stronie:
http://www.cyf-kr.edu.pl/~zykalino/slownik_sprawiedliwosc.htm

Wydaje się, że prawda o społecznym wymiarze sprawiedliwości bywa dziś mocno zapomniana. Coraz częściej niektórzy używają określenia „święte prawo własności”. Tymczasem prawo własności ma swój wymiar społeczny. Czymś głęboko niemoralnym jest egoistyczne zagarnianie dla siebie, gdy cierpią na tym inni. Nie jest bowiem sprawiedliwą sytuacja, gdy ktoś buduje na drodze szlaban, bo rzekomo przebiega przez jego ziemię. Nie jest sprawiedliwym, gdy ktoś, kto posiada środki produkcji opływa w dostatki, a pracownik najemny traktowany jest jak maszyna, którą w każdej chwili można wymienić. Bo ostatecznie dzięki społeczeństwu (panującemu w nim porządkowi) ów bogaty człowiek posiada to, co posiada. Inaczej dawno padłby łupem silniejszego, który odebrałby mu jego własność. Bardzo ciekawy artykuł na ten temat przeczytać można było w kwietniowym numerze Wiedzy i Życia autorstwa X. Rut, pt. „Służebności”, w którym autor przypomina niektóre zasady prawa rzymskiego, na którym opiera się ład prawny Europy...
Podobne myśli znajdujemy już w prawie Izraela, które za szczególnie wielki grzech uznawało uciskanie słabych (sierot i wdów), ustanawiało co 50 lat tzw. rok jubileuszowy, w którym własność powracała do pierwotnego właściciela czy pozwalało głodnym na jedzenie z cudzego pola tyle, ile mogli zjeść na miejscu czy wziąć do ręki (patrz Ewangeliczna scena łuskania kłosów w szabat)...

Więcej na temat katolickiej nauki społecznej znajdziesz pod adresem:
http://www.cyf-kr.edu.pl/~zykalino/index.html

J.