01.10.2003 20:58

Szczęść Boże! Czy mogłabym złożyć pewną propozycję? W swoich tekstach piszecie Państwo o objawieniach uznanych i nie uznanych przez Kościół. Jak się zdołałam zorientować, niektóre z tych "nie uznanych" objawień zostały uznane przez biskupów - a więc następców Apostołów, którzy też stanowią Kościół. Objawienia te przynoszą wielkie korzyści duchowe wielu osobom należącym do Kościoła, które rozpoznają w sercu ich autentyczność. Czy ludzie ci nie stanowią Kościoła? Może więc należałoby pisać o objawieniach uznanych lub nie uznanych przez Stolicę Apostolską lub Watykan, anie - przez Kościół? A jeszcze lepiej - o objawieniach, co do których Watykan wypowiedział się oficjalnie lub nie. Dobrze byłoby podawać adresy stron, na których są jakieś oficjalne dokumenty, aby nie było nieporozumień, niejasności i dowolności. Czy uważacie Państwo, że ma sens taka Wasza odpowiedź, jaką znalazłam przy dzisiejszej lekturze witryny: "Proszę pamiętać, że ciągle są to objawienia, które nie wydają nam się uznane przez Kościół"? Co się komu wydaje i dlaczego?

Odpowiedź:

1. Już kiedy pisaliśmy, nie powinniśmy wprowadzać zamieszania. Objawienia są uznane albo nieuznane. Nie ma innych. Jeśli wydaje się, że niektóre z dotąd nieuznanych mogą być uznane w przyszłości, to możemy o tym informować w artykule, ale nie ma sensu tworzyć jakiejś nowej „grupy objawień”. Byłoby to po prostu mijanie się z prawdą i niepotrzebne gmatwanie sytuacji.

2. Postulat by nie było nieporozumień, dowolności i niejasności wydaje nam się ze wszech miar słuszny. Dlatego właśnie tak a nie inaczej podzieliliśmy objawienia. Dlatego właśnie w artykułach dotyczących objawień nieuznanych informujemy o odpowiednich decyzjach miejscowych biskupów czy nawet Stolicy Apostolskiej. Świadomi zaś, że Nauczycielski Urząd Kościoła to biskupi z papieżem na czele, nie traktujemy wypowiedzi pojedynczego teologa czy nawet biskupa jako oficjalnego głosu Kościoła. I nie dzielimy kościoła na Watykan i miejscowych biskupów. Nie piszemy też „niektóre z tych "nie uznanych" objawień zostały uznane przez biskupów”, ale posługujemy się konkretem: objawienie X, Y, Z. To właśnie tak ogólne stwierdzenia powodują sporo zamieszania, bo nie wiadomo do czego konkretnie się odnoszą.
Ostatnio pytania dotyczyły głównie Amsterdamu i Garabandal. Jeśli żąda Pani konkretu, to odpowiedni dokument dotyczący Amsterdamu znajdzie pani pod adresem:
http://www.opoka.org.pl/biblioteka/W/WR/kongregacje/kdwiary/zbior/t_1_22.html

3. Dla Pani zdanie przytoczone w pytaniu zdanie z ostatniej odpowiedzi nie ma sensu. Dla nas jest stwierdzeniem, że sprawa nie jest do końca jasna (chodzi konkretnie o objawienia w Amsterdamie). Nie czas i miejsce wchodzić w tym momencie w szczegóły, choć problem sygnalizowaliśmy: po negatywnym orzeczeniu Kongregacji wypadałoby poczekać na jej odwołanie wcześniejszej decyzji. Dlatego zamiast wprowadzać ludzi w błąd przyjęliśmy postawę wyczekującą. Cierpliwość to bardzo ważna cnota...

4. Nie negując wartości objawień prywatnych chcielibyśmy tylko przypomnieć, że nawet po ich oficjalnym uznaniu przez Kościół katolik wcale nie jest zobowiązany w nie wierzyć. Jeśli ktoś wierzy i żyje Ewangelią, karmi się Ciałem Chrystusa, jest dobrym chrześcijaninem (i katolikiem) niezależnie od tego, czy przyjmuje prywatne objawienia czy nie....

J.