Aaaa 07.07.2003 21:11

Szczesc Boze!! W najblizsza niedziele wybieram sie na chrzciny jako chrzestna, jednak od pewnego czasu mam poczucie jakoby moja wiara gdzies znikala, czasami sa to mysli dotyczace odrzucania Pana Jezusa. Choc nie chce tego czuc to nadal tkwi we mnie. Przez to wszystko jestem w ciaglej depresji i nie umiem znalesc szczescia. Czuje sie pusta jakbym nie potrafila kochac.... Meczy mnie to juz przez kilka miesiecy. Boje sie ze moja chrzesniaczka moglaby miec przez to problemy. Czy w zwiazku z tym bez przeszkod moglabym isc na chrzestna?? Prosze o szybka odpowiedz, gdyz w razie czego musze powiadomic siostre o zmianie chrzetnej .

Odpowiedź:

Chrzestna ma pomagać w chrześcijańskim wychowaniu dziecka. Pustka, jaką Pani od pewnego czasu odczuwa paradoksalnie wskazuje, że swoją wiarę traktuje Pani poważnie. Inaczej wcale by się Pani nad tym nie zastanawiała. Warto oczywiście starać się jakoś te kłopoty przezwyciężyć. Może trzeba więcej zaufania do Boga. Wartości wiary nie możemy przecież mierzyć przeżywanymi uczuciami. Wierzyć to znaczy chyba przede wszystkim zawsze mówić Bogu „tak”; to przylgnąć do Boga i zaufać Mu; to starać się każdego dnia żyć tak, jak Chrystus żyłby na naszym miejscu. A uczucia to sprawa trzeciorzędna. Może trzeba po prostu każdego dnia mówić Bogu: „wierzę Ci”, „chcę kroczyć Twoją drogą; pomóż mojej słabej woli”. Ale przeżywane trudności, oschłości nie dyskwalifikują Pani jako matki chrzestnej. Na pewno. To raczej dobrze, że zostanie nią ktoś traktujący na serio swoją wiarę...

J.

Pytania z dnia...

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
29 30 31 1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 1 2
3 4 5 6 7 8 9

Reklama

Reklama