pustka bez dna, nienawidzę siebie 02.04.2003 21:40

Kto żyje w Miłości żyje w świetle, a ja jej nie czuję, czy w takim razie żyję w ciemności? Co mogę zrobić by żyć w miłości, by ją poczuć? Czytałam, że jeśli nie odczuwa się miłości to ma się ducha nieczystego? Cały czas czuję tylko nienawiść!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Czy Bóg mnie kocha?

Odpowiedź:

Miłość to nie puste słowa i słodkie uczucia, ale nasza postawa wobec bliźnich. Życie bywa nieraz gorzkie. Nie można jednak mierzyć wartości samego siebie jakością naszych uczuć. Liczy się to, co naprawdę robimy. Bo i co tego, gdy kogoś przepełnia uczucie miłości do biedaków, jeśli palcem nie kiwnie, by im pomóc? I co z tego, że ktoś nie odczuwa miłości do leżącego na chodniku pijaka? Ważne, że podniósł go i zaprowadził do domu. Liczy się co robimy. A to, co odczuwamy, choć ma jakiś wpływ na nasze postępowanie, jest sprawą drugorzędną.
Brak odczuwania miłości może mieć różne przyczyny. Niekoniecznie jest nią bycie pod wpływem diabła. Najlepiej spróbować spojrzeć na swoje postępowanie. Wtedy możemy sprawę lepiej ocenić. Na pewno też warto udać się do sakramentu pokuty i szczerze wyznać przed Bogiem wszystkie swoje grzechy. Niepokój, a nawet i złość mogą się bowiem brać z próby uciszenia wyrzutów sumienia. Warto więc podjąć próbę odważnej i szczerej rewizji własnego życia. Warto spojrzeć na nie oczyma Boga...
Uczucie nienawiści na pewno jest czymś mało sympatycznym. Trzeba by zastanowić się skąd się ono w nas wzięło, co jest jego źródłem, powodem. Wtedy możemy spróbować jakoś na nie wpłynąć: lecząc rany czy starając się dostrzec także jasne strony życia i tego, co wokół nas się dzieje. Wspomniana wcześniej szczera spowiedź może w tym pomóc...
Zapewniając że Bóg na pewno zawsze nas kocha chyba nikogo nie przekonamy. Trzeba jednak sobie uświadomić, że miłość nie jest czymś, na co trzeba zasłużyć. Bóg nas kocha, bo nas lubi. Mimo naszych grzechów i słabości. Podobnie jak dobrzy rodzice kochają swoje dziecko nawet wtedy, gdy nie spełnia ich oczekiwań. I podobnie jak lubimy naszych przyjaciół, choć nie zawsze są idealni. Jeśli my, ludzie, potrafimy kochać bezinteresownie (nie za coś, ale dlatego, że ktoś jest) to tym bardziej sam Bóg, który jest miłością. Oczywiście On nie popiera naszego złego postępowania. Kto kocha, ten stawia wymagania. Ale mimo wszystko Bóg ciągle w nas dostrzega swoje ukochane dzieci. Wydaje się, że osoby zrozpaczone, zagubione wątpiące, wszyscy źle się mający, mogą szczególnie na tę miłość Bożą liczyć...

J.