Gość 20.03.2018 19:53

Szczęść Boże!

Moje pytanie dotyczy posługi osoby, która utraciła stan duchowny, przeszła do stanu świeckiego, zawarła związek cywilny, otrzymała zwolnienie z celibatu, zawarła sakramentalne małżeństwo, którego ważność jest w trakcie sprawdzania (rozwód cywilny odbył się wcześniej).

Czy taka osoba powinna pełnić publiczne funkcje w parafii na terenie której zamieszkuje z rozwiedzionym współmałżonkiem oraz w której to znany jest fakt porzucenia stanu duchownego oraz obecny stan rozwodu cywilnego.

Czy osoba taka powinna np. przygotowywać dzieci i prowadzić podczas uroczystości I Komunii, czy powinna przewodzić ludziom w modlitwie, śpiewając choćby w parafialnej scholi podczas uroczystości liturgicznych itp.?

Czy taka osoba powinna stawać przy ambonie, by podczas Mszy św. odczytywać lekcje, śpiewać psalm itp.?

Czy taka osoba może być szafarzem nadzwyczajnym Komunii św?

Jak rozumieć należy czynnik zwany zgorszeniem? Czy parafianie mają prawo domagać się, by taka osoba nie była dopuszczana do powyższych posług?

Odpowiedź:

No, dziwne to pytanie, raczej skarga prawda? Cóż napisać...

Nie znam sprawy, nie są mi znane jej szczegóły. Ogólnie rzecz biorąc uznałbym, że osoba o której mowa nie powinna pełnić funkcji, o których mowa w pytaniu. No, może w wyjątkiem śpiewania w scholi ;) Właśnie ze względu na ewentualne zgorszenie, jakie mogłoby to wywołać. Dlaczego jest dopuszczana nie wiem, jak napisałem, szczegółów nie znam.

Zwróciłbym jednak uwagę na pewne niuanse, co do których nie wiem oczywiście, czy mają tu zastosowanie. Po pierwsze odejście z kapłaństwa od strony prawa nie zawsze wygląda tak samo. Może być tak, że sąd kościelny z jakiegoś powodu orzecze o nieważności święceń. Analogicznie do orzeczeń o nieważności małżeństwa. W takiej sytuacji ów ktoś nie jest eks księdzem. Bo nigdy księdzem nie był. Nie jest to więc tak, że porzucił kapłaństwo.

Druga sprawa to kwestia rozwodu i stwierdzenia nieważności małżeństwa. Tu istotna byłaby odpowiedź na trzy pytania. Po pierwsze i najważniejsze, kto tego rozwodu chciał. Jest rzeczą jasną, że porzucony małżonek, jeśli żyje w czystości, nie popełnia grzechu. Po drugie, jeśli wina nie leży ewidentnie po drugiej stronie, to zastanawiałbym się, czy dopóki to nie zostanie wyjaśnione ów ktoś nie powinien zrezygnować z pełnienia niektórych z tych funkcji. A po trzecie pytałbym, czy ów ktoś jest w jakimś kolejnym związku czy nie...

W każdym razie wydaje mi się, że rzecz kwalifikuje się bardziej do rozmowy z proboszczem, nie do pytania tutaj. Odpowiedziałem żeby nie sprawiać wrażenie, że coś tu ukrywamy, ale rzecz wymaga chyba bardziej wyjaśnienia co do motywów takiej czy innej decyzji proboszcza, a nie moich gdybań.

J.