Gość 19.03.2018 21:11

Szczęść Boże
Zadałem ostatnio pytanie odnośnie szczepionek - http://zapytaj.wiara.pl/pytanie/pokaz/45a1f4
Chciałbym dopytać o jeszcze jedną rzecz. W kwestii szczepienia przeciw ospie zrobię tak jak radził mi Odpowiadający - zapytam spowiednika. Chciałem jednak zapytać o to "częściowe usprawiedliwienie" o którym mówi dokument Kongregacji Nauki Wiary. Jak to rozumieć? Bo jest tam też napisane, że rodzice mogą być uprawnieni do użycia szczepionki. Nie wydaje mi się by chodziło o to, że mamy do czynienia z grzechem tylko mniejszym, bo wtedy nie pisano by, że rodzice są uprawnieni do takiego postępowania. Z resztą Papieska Akademia Pro Vita wypowiedziała się tak: "Jednakże, jeśli w odniesieniu do tych osób następuje wystawienie na znaczne zagrożenie dla ich zdrowia, szczepionki, których dotyczą problemy moralne mogą być także wykorzystywane na zasadzie tymczasowej. Jest to moralnie uzasadnione tym, że unikanie biernej współpracy materialnej nie jest obowiązkowe, jeśli pojawią się poważne niedogodności. Ponadto znajdujemy w takim przypadku odpowiednią przyczynę, aby zaakceptować zastosowanie tych szczepionek wobec niebezpieczeństwa rozprzestrzeniania się czynników patologicznych, ze względu na brak szczepienia dzieci. Dotyczy to zwłaszcza przypadku szczepionki przeciw różyczce" oraz wyjaśnienie: "Dotyczy to zwłaszcza szczepionki przeciw różyczce, ze względu na niebezpieczeństwo syndromu wrodzonej różyczki. Może on wystąpić, powodując poważne wady wrodzone u płodu, jeśli ciężarna kobieta wejdzie w kontakt, nawet jeśli jest on krótki, z dziećmi, które nie zostały uodpornione i są nosicielami wirusa. W tym przypadku rodzice, którzy nie akceptują szczepienia swoich dzieci stają się odpowiedzialni za wady rozwojowe, o których mowa, i aborcji płodów, których zniekształcenie zostało odkryte". Szczepienie przeciw różyczce jest obowiązkowe i tutaj nie mam wątpliwości, że jest potrzebne, ale zastanawiam się czy dobrze rozumiem tą "częściową dopuszczalność". Dla mnie oznacza to tyle, że w określonych warunkach można szczepionkę zastosować i nie jest to grzech, choć w obecnej sytuacji nie można traktować tego jako zadowalającego rozwiązania ostatecznego, ale pewien nie jestem. Ogólnie mam zatem trzy pytania:
- Czy jeżeli w przypadku szczepienia takiego jak przeciw różyczce, szczepi się dziecko i wyraża sprzeciw sumienia to jest to jakikolwiek grzech?
- Czy jeżeli rodzice wykonują szczepienie, które można uznać za zbędne (my z żoną za takie uznaliśmy szczepienie przeciw zapaleniu wątroby typu A (nieobowiązkowe) i nie wykonaliśmy go), to czy zdaniem Odpowiadającego grzeszą ciężko?
- Spotkałem się z zaleceniem by każdorazowo przy wykonywaniu szczepienia nieetycznym preparatem składać protest na ręce lekarza lub dyrektora danej placówki - nie robię tego, bo jest to wg mnie zupełnie bezcelowe (osoby te nie są winne tej sytuacji), zamiast tego piszę do podmiotów, które mają wpływ na politykę lekową (Ministerstwo Zdrowia, Rzecznik Praw Pacjenta itp.). Czy zdaniem Odpowiadającego jest to słuszne?

Odpowiedź:

Mój problem w odpowiadaniu na pytania o szczepienia bierze się stąd, że nie jestem przekonany co do potrzeby szczepienia małych dzieci na tak wiele różnych chorób. Dla mnie dziwnym jest, że ktoś decyduje się na dodatkowe szczepienie dziecka. Tym bardziej w sytuacji, gdy istnieją wątpliwości natury moralnej co do sposobu wytworzenia danej szczepionki. Dlatego o ile uważam, że moralnym jest poddanie się presji szczepień obowiązkowych nawet jeśli istnieją wątpliwości co do konkretnej szczepionki, o tyle nie rozumiem dlaczego szczepić dziecko na chorobę, przeciw której szczepienie nie jest obowiązkowe, gdy w grę wchodzi problem sposobu pozyskania szczepionki. Myślę, że taka poważna racja w takim wypadku to powinno być przynajmniej poważne zagrożenie tą chorobą.
 

Odpowiadając na konkretne pytania:

1. Moim zdaniem w takim wypadku nie ma grzechu.

2. Mnie się wydaje, że rodzice szczepią dziecko ze strachu. O jego zdrowie. Więc myślę, że nie działa tu w pełni to, co się nazywa dobrowolnością czynu. Więc nie powinno być grzechu ciężkiego. Byłoby inaczej, gdyby chodziło o zabicie jakiegoś dziecka, ale tu ten czyn dokonał się już dawno temu i nikt z powodu wytwarzania tej szczepionki nie ginie...

3. Moim zdaniem takie postępowanie jest słuszne.

J.