rafał 17.03.2018 22:09

Kiedyś rozstałem się z dziewczyną po wydawało mi się że mam powołanie. Choć kapłanem nie zostałem prowadziłem intensywne życie duchowe m in związany byłem z wspólnotami itd i wielu ludziom pomogłem właśnie dzieki dyspozycyjności jaką daje bycie singlem. Teraz po wielu latach odkryłem że gdybym był tak dojrzały jak teraz na pewno bym się z nią nie rozstał. Św Thomas Moore mawiał że nie ma takiej boleści na ziemi,której niebo nie jest w stanie uleczyć..Łatwo powiedzieć ale ja mistykiem nie jestem więc nie póki co nie wyobrazam sobie Nieba a Pana Boga nie umiem kochać na poziomie uczuć tak jak ją...Jedyne co mi pozostaje to wierzyć że po tamtej stronie Pan Bóg jej powie- wiesz on zrobił to ze wzgledu na Mnie .Czy ona będzie mnie kochać tak jak tu na ziemi?

Odpowiedź:

Hmm.... No cóż mam powiedzieć? Nie wiem. Patrząc czysto po ludzku... Każda miłość z czasem dojrzewa. Nie ma w niej uniesień pierwszych miesięcy znajomości. Staje się spokojniejsza, bardziej rozumna, powoli wyzbywa się złudzeń... Przerwałeś znajomość na tym pierwszym etapie, ale chyba nawet w niebie nie da się życ w takim stanie przez wieczność...

Po drugie, też jeszcze czysto po ludzku, zawiedziona miłość raczej nigdy nie wraca do poprzedniego stanu. Może być - jak napisałem wcześniej - inna, dojrzalsza, ale na poziom unoszenia się nad ziemią raczej nie wróci...

A patrząc bardziej z perspektywy nieba... No cóż. Pan Jezus powiedział, ze niebie nie będą się żenić ani za mąż wychodzić. Nasze ludzkie miłości będą tam więc chyba inne. Myślę, że po prostu bardziej dojrzałe, nie nastawione tak bardzo na wyłączność w kochaniu. Tak to zresztą jest także w życiu tu na ziemi. Po zakochaniu się zakładamy rodzinę. A wtedy, nie przestając kochać męża czy żonę otwieramy też serca na innych - na dzieci. O rodzicach, których kochalismy od dziecka już nie mówiąc. Myślę, że w niebie ta miłość będzie jednak bardziej otwarta. Otwarta na wielu ludzi...

Myślę więc, ze ta dawna Twoja ukochana nie będzie Cię w niebie kochać tak samo jak dawniej. Będzie inaczej. I chyba dużo lepiej...

J.