Gość 25.02.2018 23:24

Nie mogę poradzić sobie ze złością. Mam kolegę w pracy, który bardzo mnie irytuje. Odbieram go jako fałszywą, arogancką osobę (taką opinię wyrobiłam po dwóch latach znajomości). Z tego powodu ograniczam nasze kontakty, rozmowy do absolutnego minimum. Nie mogę nawet na niego patrzeć. Nie jest to oczywiście nienawiść, nie życzę mu niczego złego. Oficjalnie jesteśmy "kolegami", ale tak naprawdę oboje wzajemnie się nie lubimy. Czy moja postawa jest grzechem? Czy jako katolik muszę "lubić" każdego? Rozmowa z nim o naszych relacjach zupełnie nie wchodzi w grę, nie chcę mieć z nim nic wspólnego.

Odpowiedź:

To nie grzech. Lubić nikogo nie musisz. I nie musisz z takim kimś wchodzić w pozasłużbowe relacje. Jeśli odnosisz sie do niego pooprawnie, nie szkodzisz mu, źle mu nie życzysz, to nie ma problemu.

J.