Gość 18.02.2018 14:31

Witam,
ostatnio do córki przyszła koleżanka, chciały porzucać lotkami, a ja nie miałam gdzie powiesić tarczy. Ściągnęłam, więc krzyżyk ze ściany, bo to jedyny gwóźdź w pomieszczeniu. Nie jest to jedyny krzyż w mieszkaniu. Ale poczułam się po tym strasznie źle. Wiem, że głupio i bezmyślnie postąpiłam, a i przykład z tego nie płynął taki jak powienien.
Czy powinnam powiedzieć o tym księdzu przy spowiedzi?
Czy odpowiadający uznałby to za grzech?

Odpowiedź:

Nie widziałbym w tym grzechu. Nie chodziło o bezczeszczenie krzyża czy nawet lekceważenie go. Chodziło tylko o miejsce, żeby dzieci mogły porzucać lotkami. Potem krzyż wrócił na swoje miejsce, prawda? Nie widzę tu problemu....

J.