Gość 15.02.2018 09:55

Jeśli mam 27 lat i w ogóle nie wiem co robić w życiu. Ciągle wydaje mi się że to nie jest to. Skończyłem studia które w ogóle mnie nie interesowały. Byłem na matematyce ale tak naprawdę interesuje mnie coś z rolnictwem/ogrodnictwem. Żałuję tego bardzo że zmarnowałem swoją młodość na studia które mnie nie pociągały. Nie chce pracować w żadnym urzędzie ani nic podobnego. Dla większości osób chyba jestem nieudacznikiem. Niby interesuje mnie rolnictwo ale tak naprawdę boję się maszyn i sam nie wiem co tu robić. Właściwie to nic mi się nie chce. Czy jak będę sam w życiu to jest to zło jakieś? Bo nie chce się z nikim wiązać. Nie mam w ogóle pomysłu na życie i nie umiałabym chyba dobrze zadbać o rodzinę. Po prostu boję się wszystkiego i chyba nie jestem prawdziwym mężczyzną a mam już prawie 28 lat.

Odpowiedź:

Boisz się wszystkiego, nie jesteś prawdziwym mężczyzną... Mocne słowa, szczere wyznanie... I jak tu sprawić, żebyś stanął na nogi? Na to to ja nie mam pomysłu, podobnie jak Ty na swoje życie....

Wydaje mi się, że najgorzej to siąść i nie robić nic. Warto czegoś spróbować. Albo kierunku ukończonych studiów, albo w kierunku zainteresować. Tym rolnictwem. Może na początek praca u kogoś? Żeby nie musieć odpowiadać za całość, ale tylko zrobić swoje? Gdy nie jest się w pracy za wszystko odpowiedzialnym, a jest się jedynie wyrobnikiem na jakieś małej działce, wtedy łatwiej się sprawdzić i zobaczyć, czy się do danej roboty nadaję czy nie. Bez większego ryzyka. Po prostu spróbuj, bo w Twoim wieku nic nie robienie to najgorszy z możliwych wyborów...

A co do wzięcia odpowiedzialności za rodzinę... Myślę, że całkiem spora liczba młodych mężczyzn myśli podobnie. To nic nadzwyczajnego. Bo faktycznie, obowiązków i trudności rodzi to cała masę. Niektórzy mówią, ze do tej odpowiedzialności to dojrzewa się dopiero po trzydziestce, ale nie wiem... Może można wcześniej. W każdym razie tym się nie przejmuj. Jak spotkasz dziewczynę, w której sięzakochasz, to i odwagi do wzięcia odpowiedzialności za rodzinę może Ci przybyć. Bo będziesz z Nią, nie sam...

J.