lemon 14.02.2018 16:26

witam
Moje pytanie dotyczy pieszczot intymnych w małużęństwie na waszym portalu wiara pl jest artykół na tan temat a w nim jest napisane że
wzajemne pieszczoty chociaz bardzo podniecajace i dające duża przyjemność seksualną byle nie wywoływały orgazmu po za stosunkiem małużeńskim nie są grzechem a gdyby nastapił orgazm niezamierzony też grzechu nie ma ale nalezy
w przyszłosci zachować wiekszą ostrożność.
O.ksawery Knotz też opisuje taką sytułacjie i mówi że orgazm niezamierzony nie jest grzechem że trzeba rozeznac we własnym sercu czy orgazm był celowy czy nie i jesli zdarzyło sie to niechcący nie ma mowy o grzechu.
Moja sytuacjia jest taka (...)



Prosze o rade bo sam juz nie daję rady z tym wszystkim pan Bóg jest wazny w naszym życiu dlatego jak dojdzie do takiej sytułacji jest mi bardzo ciezko nie oczekuje ze ktos mi napisze coś co rozwiaże moje problemy bo nie jest to proste tylko czy niechciany orgazm to grzech;(...

Odpowiedź:

Sprawa wydaje się jasna: i tu na portalu i o. Knotz udzieliliśmy jednakowej odpowiedzi.

Jednak w konkretnej sytuacji, o której Pan pisze widzę pewien problem. Z jednej strony pisze Pan, że nie chce orgazmu. Z drugiej strony jednak widać, że celem takiego a nie innego działania jest nastawienie antykoncepcyjne. I stąd pewnie bierze się to, że różni księża różnie na Pana pytanie odpowiadają.

Trzeba więc chyba tu coś doprecyzować. Otóż sytuacja o której pisałem niegdyś w portalu to sytuacja pewnej przypadkowości. Małżonkowie rozpoczęli współżycie, ale nieoczekiwanie do spełnienia doszło wcześniej, niż przypuszczali. To faktycznie nie jest grzechem. Bo nie ma zamiaru antykoncepcyjnego.

Trochę podobnie może być, gdy małżonkowie z jakiegoś powodu przerywają współżycie. Ot, stracili ochotę na współżycie albo ktoś im przerwał. Wtedy też nie ma grzechu, bo celem takiego działania nie było uniknięcie poczęcia. Niezależnie od tego, czy po paru godzinach powrócą do współżycia czy nie.

Pan jednak opisuje sytuację, w której pieszczoty mają zastąpić zwyczajny seks. Praktyka ta bierze się z obawy, że żona zajdzie w ciążę, choć to mogłoby być niebezpieczne dla jej zdrowia. Powód więc szlachetny, jednak wykonanie.. Cóż... W sumie to działanie antykoncepcyjne. Bo to stała praktyka. Wielokrotnie powtarzana. Mająca dostarczyć wam przyjemności, a jednocześnie pozwolić nie zaciągać grzechu. Sęk w tym, że to nierealne. Te "niechciane" rozładowanie musi się w takiej sytuacji od czasu do czasu pojawiać.

Wyjściem dla Was jest stosowanie naturalnych metod regulacji poczęć. To nie tylko kalendarzyk, który jest jedynie metodą uzupełniającą. To także inne metody, polegające - ogólnie rzecz biorąc - na mierzeniu temperatury i obserwacji. Wiele można się dowiedzieć na ten temat na stronie http://www.npr.pl/, ale radziłbym też i przede wszystkim kontakt z poradnią życia rodzinnego. W wielu parafiach, przynajmniej w mojej diecezji, coś takiego działa.

Radziłbym też porozmawiać ze spowiednikiem, który może lepiej potrafiłby Pana w tej sytuacji ukierunkować.

J.