Gość 26.11.2017 23:27

(Proszę o ukrycie pytania pierwszego)


1.Mam pewnych znajomych (...)

2. No i ów dziewczyna się przyznała że uprawiają stosunek, lecz na dzieci chcą jeszcze poczekać. Czy seks przed ślubem jest bardzo ciężkim grzechem? Nawet jeśli narzeczeństwo się bardzo kocha i wiadomo że już zostaną niedługo małżeństwem?
Według mnie nie widać problemu jeśli dwoje ludzi przed ślubem jest sobie oddana, bardzo się kocha. Dlaczego nie można tego "usymbolizować" tym stosunkiem? Nie chodzi mi o taki, powiem brzydki, "szybki numerek" na imprezie, tylko po latach przyjaźni która przerodziła się w prawdziwą miłość?

3. I czy takowe odpuszczone grzechy przy spowiedzi będą "zagrażały" przy dopuszczeniu do nieba? Czy Bóg nadal będzie z nich nas rozliczał? No bo, np. dziewczynie ksiądz za te grzechy dał rozgrzeszenie, a chłopakowi za te same już nie; i czy chłopakowi Bóg będzie "wypominał" to, a dziewczynie już nie?

Z góry dziękuję za odpowiedź.

Odpowiedź:

1. Kiedy para mieszka razem można domniemywać, że nie żyją jak brat z siostrą. Istnieje oczywiście teoretyczna możliwość, że żyją w czystości. Ale czy żyją? Niech kwestię grzechu wyjaśniają ze spowiednikiem. Dla mnie na pewno jest to co najmniej dawanie innym zgorszenia.

Co innego gdy mieszkają razem ludzie nie będący parą. Ot, studenci razem wynajmujący większe mieszkanie...

2. To proste: przed ślubem znaczy przed ślubem, bez ślubu znaczy bez ślubu, po ślubie znaczy po ślubie. Co tu "symbolizować"? Żeby się pobrać nie trzeba nie wiadomo czego. Do kancelarii w mojej parafii na ten przykład trzeba się zgłosić jedynie z trzymiesięcznym wyprzedzeniem. Owszem, spowiednik pewnie inaczej potraktuje narzeczonych, którzy współżyli od kogoś, kto "miał przygodę". Ale to ciągle zachowanie niezgodne z zasadami wiary.

3. Grzechy, które Bóg człowiekowi wybaczył nie przeszkadzają osiągnąć nieba. Co najwyżej mogą spowodować dłuższa potrzebę pokuty w czyśćcu.

J.