Gość 22.08.2017 00:25

Witam, chciałam się spytać o sprawę, która naprawdę wewnętrznie mnie dotyka. Kiedy byłam młodsza popełniłam grzech i to ciężki zdarzyło sie to kilka razy ale można powiedziec ze walczyłam z tym i w końcu wygrałam, pamiętam ze nie mogłabym tego ominąć na spowiedzia A na pewno nie chciałabym tego ukryć z tym ze nie pamiętam dokładnie bo to było już tak dawno... Minęło wiele lat ale jak wspomnę to jakie złe uczynki popełniłam kiedyś nie tylko w tym aspekcie to nie mogę sobie poradzić z pogardą do samej siebie i z żalem a także strachem o swoją duszę. czy to normalne tak rozpamietywac czy jednak mam to jeszcze na sumieniu?Czy jest coś co powinnam zrobić aby uspokoić siebie? Może powinnam wyspowiadac sie aby miec pewność? Tylko jak to wyznać aby ksiądz wiedział ze to grzech przeszłości? Nie mam pojęcia co robic a jest mi z tego powodu czasem bardzo ciężko na samo wspomnienie o tym. Proszę o pomoc, poradę, duchowe wsparcie.

Odpowiedź:

1. Jest rzeczą normalną, że po latach nie pamięta Pani momentu spowiedzi z tych grzechów. Raczej pamiętałaby Pani, gdyby je w spowiedzi zataiła. Proszę się więc o to nie martwić...

2. Jak sobie darować dawne winy... Można chyba spojrzeć na siebie oczyma Boga: skoro On wybaczył nie ma sensu do tego wracać. To już przeszłość. Wracanie do tych spraw może czasem być nawet oznaką jakiegoś braku wiary w to, ze Bóg naprawdę jest miłosierny... Ale jeśli ta przeszłość tak dręczy, to dobrym i wypróbowanym na nią sposobem jest pokuta. Pokuta za te konkretne grzechy. Mowa - o ile to możliwe - o naprawieniu zła. Ale mowa o podjęciu też jakiegoś wynagrodzenia za te grzechy. Modlitwą, pokutnymi czynami....  Zasada jest taka, że ta pokuta powinna zaboleć. To znaczy powinna być trudna, wymagająca, zajmująca dużo czasu albo wymagająca sporo wysiłku. No i oczywiście powinna być związana z czynieniem jakiegoś dobra. Modlitwa za żywych i umarłych jest oczywiście już uczynkiem miłosierdzia, ale gdyby chodziło o jakieś czyny, to chodziłoby np. o podjęcie postu w intencji nawrócenia jakiegoś konkretnego człowieka, przyjmowanie przez jakiś czas w pokorze cierpień czy np. złego traktowania przez bliźnich itd, podjęcie w tej intencji w duchu wyrzeczenia jakiejś służby na rzecz bliźnich - opieka nad chorym, pomoc w hospicjum czy coś w tym rodzaju....

J.