Maciej 27.06.2017 10:17

Witam wszystkich,

Zacznę od tego, że generalnie u mnie to taka może dziwna sytuacja jest... Niby się modlę, niby wierzę, niby chcę być lepszy...no ale...nie jest idealnie... Do rzeczy

Moja rozterka może wydać Wam się wręcz głupia, ale chciałem się kogoś poradzić. Teraz znòw mam taki okres, że staram się uważać i nie grzeszyć, czasem nawet przesadzam.

Czy niedotrzymanie obietnicy danej w niezbyt poważnej sprawie to grzech ciężki? Konkretnie chodzi o sytuację, gdy z nudów pozwoliłem pewnej osobie zadać mi jakiekolwiek pytanie i ja na nie odpowiem, a na zadane przez nią nie odpowiedziałem. Stwierdziłem, że odpowiem na każde inne pytanie, a ona się zgodziła. Czy można uznać, że z tą chwilą moja obietnica nie jest już wiążąca? W końcu zadając mi inne pytanie zgodziła się jakby na nieudzielenie odpowiedzi na poprzednie?czy dobrze myślę?

Przepraszam za dręczenie taką, można by powiedzieć, błahostką, ale nie jestem pewien, jak to osądzić, a nie uśmiecha mi się ponowne pójście do spowiedzi po 9 dniach, chciałbym również przyjąć Komunię na następnej Mszy.

Serdecznie pozdrawiam,

Maciej

P.S. Ostatnio byłem trochę niemiły dla mamy i mojego brata. Może nie były to kłótnie, ale nie zachowałem się w porządku. W złości powiedziałem też coś, czego nie powinienem, w stronę innych członków mojej rodziny. Jak to wygląda? Moja mama mówi, że nie ma się czym łamać, i dobrze zrobiłem, że poszedłem do Komunii...

Dobrze, już naprawdę koniec :)

Odpowiedź:

Dogadaliście się z tą osobą, której złożyłeś obietnicę? To nie ma żadnego moralnego problemu. 

Jesli chodzi o relacje z bratem: trzymaj się tego, co Ci powiedziała mama. 
 

J.

Nie znaleziono dokumentów.