Ważne 20.06.2017 15:03

Na wstępie przepraszam że znowu pytam o to samo. Pana odpowiedzi sprawiają że mi lżej na duszy (...). Byłabym wdzięczna o ukrycie pytania. Dziękuję za cierpliwość.

Odpowiedź:

Człowiek i jego życie zawsze są w rękach Boga, Bez Jego zgody na pewno nic się człowiekowi nie stanie. Wszak - jak to słyszymy w Ewangelii - policzył nawet wszystkie nasze włosy na głowie i jesteśmy dla Niego cenniejsi niż wiele wróbli (poczytaj sobie TUTAJ). 

Życzenie komuś zła, owszem, jest czymś złym, ale człowiek nie jest tu winny więcej, niż owych złych życzeń. Bo ludzkie "chcę" nie ma mocy sprawczej. Wiem o tym, bo wiele razy czegoś chcę, a jednak dzieje się inaczej. Ot, nie trafiłem nigdy szóstki w lotto...

Szatan... Wydaje mi się, że to może być tak, ze działa bardziej teraz, niż przedtem. To znaczy w sprawianiu choroby dziecka. Bo - powtarzam - człowiek zawsze jest w rekach Boga i bez Jego wiedzy nic mu się nie stanie. Teraz zaś szatan usiłuje Cię wpędzić w nadmierne poczucie winy; chce wmówić, ze jesteś zbrodniarzem, choć prócz wyrażenia życzenia nic nie zrobiłaś... Zresztą, o ile pamiętam, nie było to jakieś życzenie zła, tylko tak Ci się przez chwilę pomyślało. W takim wypadku w ogóle nie ma grzechu, bo niechciane myśli grzechem nie są. Brak w dobrowolności czynu (także myśli) zawsze zmniejsza odpowiedzialność, a czasem całkiem ją znosi...

Jaki szatan miałby mieć w tym cel? Ano zdołowanie Cię. Żebyś straciła nadzieję, że możesz się Bogu podobać. Chce wepchnąć Cię z rozpacz...

Jeśli mogę coś radzić... Najlepszym lekarstwem na wyrzuty sumienia jest pokuta. Czyli naprawienie zła. W tym wypadku, jeśli w ogóle uznać tu jakąś Twoją winę, niczego już oczywiście wprost naprawić nie zdołasz. Nie przywrócisz życia. Ale zawsze możesz modlić się za tę rodzinę, zawsze możesz wspierać modlitwa innych, zwłaszcza kobiety w ciąży, dzieci zagrożone aborcją itd. Im więcej będzie Cię to kosztowało wysiłku, tym łatwiej  uporasz się dręczącym poczuciem winy. Owszem, poczucie winy pozostanie, ale dręczyć nie powinno. Przynajmniej nie tak bardzo...

Przypominam jednak raz jeszcze: to było - jeśli w ogóle - tylko życzenie zła. W żadnym wypadku jego sprawienie. Swoją winę warto widzieć w realnych proporcjach...

J.