Gość 14.12.2016 20:04

Szczęść Boże!
Mam pytanie odnośnie natrętnych myśli. W ostatnim czasie często nachodzą mnie takie właśnie myśli, dotyczą złorzeczenia innym (np. życzenie śmierci czy jakiegoś wypadku), zawierzania kogoś szatanowi, oddawania za coś duszy, bluźnierstw oraz rzucania klątw. Nie zgadzam się z tymi myślami i nie chcę ich, ale im bardziej z nimi walczę i je analizuję to tym bardziej się nasilają. Czy takie myśli mogą kogoś skrzywdzić, czy to możliwe? Czy to, że czasem boję się, że komuś się coś stanie jest akceptacją tych myśli?
A w sytuacji, gdy np. gdy oglądałam skoki narciarskie pomyślałam, żeby ktoś się przewrócił, ale ja tego nie chciałam tak na prawdę i w tym czasie biłam się z myślami i starałam się modlić, jednak tak się złożyło, że ktoś się przewrócił, nie wiem co o tym myśleć?
Boję się tego wszystkiego. Staram się zawierzać wszystko Bogu, ale pojawia się ten lęk. Czasem to już sama nie wiem czy ja też sama nie prowokuje tych myśli, przez to ciągłe rozmyślanie.
Bardzo proszę o odpowiedź.

Odpowiedź:

1. Niechciane myśli nie są grzechem. 

2. Ludzkie myśli nie mają mocy sprawczej. Mogę myśleć nie wiadomo ile o tym jak się cieszę z wygranej w lotto i nie sądzę, by to spowodowało, ze trafię szóstkę. 

3. Im bardziej stara się człowiek o czymś nie myśleć, tym bardziej te myśli do niego przychodzą. Spróbuj np, nie myśleć u zupie pomidorowej z makaronem. Potrafisz? Z innymi niechcianymi myślami radź sobie podobnie. 

J.