Gość 03.12.2016 02:02

Chciałbym zapytać o taką rzecz. Filozof Sartre powiedział, że „druga osoba to piekło”. A katolik, chrześcijanin mówi „drugi jest Chrystusem”.
Chodzi mi o takie podejście do tych dwóch jakby filozofii – że gdyby bliźni był „jak Chrystus”, to pewnie nie byłby piekłem. A ponieważ bliźni - niby jest Chrystusem - ale jest złośliwy, niedoskonały, grzeszny, czyni zło, zło względem mnie, nie rozumie mnie, itd., to trudno mi zrozumieć, że jest Chrystusem, tylko bardziej, że piekłem jest. Czy Chrystus był złośliwy, grzeszny, czy czynił zło względem bliźniego? O to mi chodzi. Jak mam mówić, drugi jest Chrystusem, skoro drugi jest tak irytujący i złośliwy, i rani mnie i tak inny od Chrystusa? Chrystus by mi tego nie uczynił. W czym bliźni jest podobny do Chrystusa – w złośliwości, niedoskonałości, grzeszności, czynieniu zła? Więc o co chodzi w tym, że drugi jest Chrystusem? Jak to rozumieć? Jak drugi jest Chrystusem, skoro tak się od Chrystusa różni (grzeszność, złośliwość, niedoskonałość, itd). Przecież Chrystus taki nie był. Więc jak to jest?
Może zatem jest coś w czym bliźni jest podobny do Chrystusa, na przykład gdy bliźni jest chory i w potrzebie (to wtedy jakby wisi na krzyżu lub niesie krzyż i ja mu pomagam dźwigać krzyż i wtedy jest on Chrystusem), a w sytuacji gdy bliźni jest złośliwy, irytujący i grzeszy i rani mnie to wtedy jest piekłem, bo nie jest wtedy podobny do Chrystusa i wtedy nie jest Chrystusem i wtedy mogę powiedzieć przy takich sytuacjach: „bliźni jest teraz piekłem a nie Chrystusem”? Zatem czy tak jest, czy może drugi jest Chrystusem zawsze, nawet gdy różni się od Chrystusa i jest złośliwy?
Na czym polega to „drugi jest Chrystusem”. Bo przecież różnimy się od Chrystusa. Bliźni nas rani, Chrystus nas nie ranił. Bliźni jest niedoskonały i grzeszny, Chrystus był doskonały i bezgrzeszny. Zatem może drugi jest Chrystusem, gdy stanie się bezgrzeszny i dojdzie do „człowieka doskonałego” jak mówi Pismo. Bo teraz mi się wydaje, że bliźni jest tylko wtedy Chrystusem, gdy potrzebuje mojej pomocy w szerokim tego pojęcia znaczeniu (bo Chrystus żył z ludźmi i potrzebował pomocy i innych przez całe życie, czyli normalne współżycie z innymi i pomoc, a nie tylko gdy miał mękę) i że bliźni jest tylko wtedy Chrystusem, gdy jest podobny do Chrystusa w tym co dobre i doskonałe. A gdy jest złośliwy i grzeszny i czyni mi zło, to jest piekłem. Czy tak jest?
Jak to jest?

Odpowiedź:

Na ile w bliźnim, który jest grzeszny, złośliwy, irytujący i który nas rani być Chrystus... Trudne i chyba dość ważne pytanie. Łatwo dostrzegać Chrystusa w ludziach miłych i dobrych, ale z jakiegoś względu potrzebujących naszej pomocy. Gdy są tacy, jak piszesz, znacznie trudniej...

Myślę, że najważniejsze w próbie jakiejś sensownej odpowiedzi na Twoje pytanie powinna być refleksja, że taki grzeszny, złośliwy i irytujący człowiek jest w gruncie rzeczy strasznie biedny. Jemu się wydaje, że panuje nad innymi, że nikt mu nie podskoczy, że ma wszystkich w garści, ze potrafi się obronić przed tymi, którzy w jego dobrostan uderzą, że jest najbardziej genialnym człowiekiem pod słońcem. Jemu się wydaje, ale naprawdę jest biedny. Właśnie dlatego jest biedny, że nie potrafi przyjść do bliźnich z sercem na dłoni, że musi drażnić, kąsać, być uszczypliwy itd. Po prostu nie potrafi kochać. A człowiek, który tego nie potrafi choćby nie wiadomo co miał, jakie znaczenie, jaką pozycje, jakie pieniądze, zawsze będzie odczuwał w sercu pustkę. Bo tylko miłość, przyjazne relacje z innymi, są w stanie ją wypełnić...

Już rozumiesz, w która stronę pójdzie moja odpowiedź? Taki człowiek jest straszliwie biedny i potrzebuje większej niż inni pomocy. Więcej miłości, więcej serca, żeby odrzucić tą skorupę złą, w której przyszło mu siedzieć. Ale dlatego, że jest taki biedny, jest w  nim Chrystus. Chrystus, który czeka nie na zwyczajną pomoc, zwyczajny gest życzliwości i wsparcia, ale na pomoc o wiele większą; pomoc w nauczeniu go miłości. Kochanie takich trudnych ludzi ze względu na Chrystusa,  nawet gdy wydają się niereformowalni, to przejaw wielkiej miłości....

Tak bym to widział.

Pozdrawiam i życzę powodzenia.

J.

Pytania z dnia...

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
27 28 29 30 31 1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
1 2 3 4 5 6 7

Reklama

Reklama