Gość 22.12.2015 19:37

Szczęść Boże,

Mam pytania o złorzeczenie. Kiedy myśli się o tym, dobrze byłoby, gdyby ktoś tam coś temu człowiekowi (szczególnie mam na myśli osoby publiczne) zrobił, w tym zabił, to mamy do czynienia z grzechem ciężkim? Co jeśli taka myśl pojawi się mimowolnie, a człowiek zorientowawszy się na przykład powie sobie, że to nie tak, bo faktycznie lepiej byłoby dla społeczeństwa, gdyby tak faktycznie się stało, ale nie można temu człowiekowi życzyć nic złego, wręcz należy mu życzyć nawrócenia?

Ogólnie rzecz biorąc, kiedy złorzeczenie jest grzechem ciężkim? Wtedy, gdy jest podsycane w sobie i długotrwałe, a nie wynika z krótkiego stanu uniesienia?

Bóg zapłać za odpowiedź!

Odpowiedź:

Nie potrafię ostro wyznaczyć granicy między grzechem lekkim a ciężkim w kwestii złorzeczenia bliźniemu...W Katechizmie (2539) znalazłem coś takiego w związku z zazdrością...

Zazdrość jest wadą główną. Oznacza ona smutek doznawany z powodu dobra drugiego człowieka i nadmierne pragnienie przywłaszczenia go sobie, nawet w sposób niewłaściwy. Zazdrość jest grzechem śmiertelnym, gdy życzy bliźniemu poważnego zła: Święty Augustyn widział w zazdrości "grzech diabelski" w pełnym znaczeniu tego słowa. "Z zazdrości rodzą się nienawiść, obmowa, oszczerstwo, radość z nieszczęścia bliźniego i przykrość z jego powodzenia".

Tu owo życzenia zła nie wynika z zazdrości...

No więc przede wszystkim odróżniłbym dwie sytuacje: życzenie zła jako takie i życzenie, by człowiek doświadczył jakiegoś zła, żeby zmądrzał. W stylu "jak sam zachorujesz, to zrozumiesz jak to jest" albo "oby cie spotkało to co ty mi robisz, to wtedy zobaczysz jak to jest". Tą drugą chyba nawet czasem trudno uznać za grzech...

Na pewno nie ma żadnego grzechu, jeśli człowiek odchodzi od takiego myślenia w momencie, kiedy uświadamia sobie, że złorzeczy. Natomiast myśli, słowa... Widziałbym raczej grzech ciężki w sytuacji, gdyby to była jakaś stała postawa, ciągłe życzenie konkretnemu człowiekowi zła, a nie jakieś pokierowanie się chwilową złością. Zwłaszcza jeśli tych złorzeczeń na głos się nie wypowiada...

Życzenie zła politykom... Też chyba wynika często z poczucia krzywdy, jaką nam wyrządzają. Czy jest to odczucie słuszne czy nie. Tu też trzeba się jednak chyba miarkować.

Ogólnie: jeśli chodzi o życzenie zła, które miałoby człowieka doprowadzić do zmądrzenia  to nie widziałbym tu grzechu ciężkiego. Zwłaszcza jeśli wynika z jakiejś chwilowej złości, a potem człowiek zmienia zdanie... Podobnie jak nie widzę wcale grzechu w oddaniu swojej krzywdy sądowi Bożemu..

J.