Miasto 21.12.2015 20:13

Chciałbym zadać pytanie odnośnie osób żebrzących. Czasami naprawdę irytuje mnie to, że zaczepiają na ulicy. Nigdy przecież nie ma się pewności czy te pieniądze będą właściwie spożytkowane. Zdarzało mi się czasami dzwonić na policję jeśli jakiś żebrak był zbyt natrętny. Czy to coś złego? Jak właściwie rozumieć jałmużnę.

Odpowiedź:

Chrześcijanin powinien pomagać ludziom w potrzebie. Nie wiem jednak, czy:

a) żebrzący faktycznie są w potrzebie,
b) danie im czego potrzebują jest najlepszą pomocą.

Jest wśród żebraków, i pewnie zawsze była, spora grupa osób, która z żebrania zrobiła styl życia. To dla nich źródło zarobku. Praca, jak każda inna. Tyle że taka, w której się trzeba przebrać w łachmany. Oczywiście zawsze można powiedzieć, ze to człowiek potrzebujący. Potrzebuje, bo innej pracy nie ma. Bo jej nie szuka. Ale na pewno nie ma obowiązku takim ludziom pomagać.

Ja sam rozwiązuję problem w taki sposób, że zasadniczo proszącemu mnie dają. Nie jakoś dużo. Ale daję. Tyle żeby drobniakami tego człowieka nie obrazi (za grosze nic nie kupi). I nie wnikam czy jestem oszukiwany czy nie. Trudno. Za dobre serce u Boga nie stracę, nawet jeśli dam na wódkę. Z doświadczenia wiem, że jak się da mało ot, złotówkę - to żebrak o więcej nie prosi. Jak więcej np 10 zł - to w 50% przypadków usłyszy się, że delikwent potrzebuje jeszcze na to czy tamto. Nie, stanowczo wtedy już odmawiam.

To ja. Ale pewnie należę do ludzi nieco bardziej zamożnych, więc stać mnie na ekstrawagancję. Uważam jednak, że odmowa dania jałmużny, także wtedy gdy ktoś staje się natrętny, nie jest grzechem. Dlaczego?

W Polsce istnieje dość jednak sprawnie działający system socjalny. Kokosów to nie daje, ale żyć jakoś można. Nie uważam więc, by odmowa wsparcia nieznajomego na ulicy mogła być jakimś grzechem.

Wydaje mi się, że nie powinniśmy zapominać o pomaganiu takim, którzy o pomoc nie poproszą. Ot, wiadomo, ze ktoś ma mało i z trudem wiąże koniec z końcem. Nie zawsze trzeba dopominać się zwrotu pożyczonych pieniędzy. Czasem warto też wspomagać jakieś dobre dzieło. Fundację, jakąś ochronkę dla dzieci... Może i nie jest to konieczne, ale na pewno ludziom w potrzebie się przydaje. I mniejsza szansa, że zostanie się oszukanym...

Wzywanie policji... Ja tak nie robię. Ale mam taką posturę, ze żebracy raczej boją się mnie zaczepiać. Jeśli natomiast żebrak zamienia się w rabusia, który chce wymuśić jałmużnę, to telefon na policję mnie nie dziwi...

Tak bym to widział...
J.



 

 

 

Oczywiście człowiek nigdy nie wie z kim naprawdę ma do czynienia.