Gość 01.07.2015 19:45

Szczęść Boże,
Od wielu lat choruję na nerwicę, od 2 lat mam bluźniercze myli i skrupuły. Nie wiem, co mam zrobić w następujących sytuacjach i czy są nie grzechem:
1. Gdy usłyszałam, że można rozmawiać z Bogiem, np. mówią Mu, co w danej chwili robimy, pomyślałam z przerażeniem, że lepiej nie. Chodzi mi o natrętne myśli, które się wtedy pojawiają. Czy takie myślenie może być odrzuceniem Boga?
2. Ograniczyłam modlitwę, ponieważ podczas modlitwy cały czas mam bluźniercze myśli, chyba że nie koncentruję się na modlitwie, odmawiam z pamięci, a myślę o czymś innym. Czy niekoncentrowanie się na modlitwie i jej ograniczanie jest grzechem ciężkim? I co powinnam zrobić, gdy takie myśli się pojawiają?
3. Co mam zrobić, gdy odrzucanie bluźnierczej myśli ni działa, bo ona wraca, co powoduje u mnie analizowanie, a co za tym idzie - więcej bluźnierczych myśli. Nieraz wydaje mi się, że sama je wywołuję. Poza tym w momencie pojawienia się takiej myśli mam wrażenie, że jest moja i ją akceptuję oraz odczuwam dziwny przymus wypowiedzenia jej w myślach. Nieraz dochodzi do tego, ze ją powiem w myślach, ale nie jestem pewna, czy to kontrolowałam. Za każdym razem żałuję i boję się, że może one jednak są moje(co byłoby dziwne, bo ich nie chcę).

Odpowiedź:

1. Nie.

2. Nie. Ograniczenie modlitwy z lęku przed bluźnierczymi myślami na pewno nie jest grzechem, a już na pewno nie ciężkim...

3. Jeśli nie chcesz tej złej myśli, starasz się ja kontrolować, ale Ci nie wychodzi, to nie ma grzechu. To ciągle są myśli niechciane. Pokusa, a nie grzech...

Grzeszne są tylko te złe myśli, które ktoś celowo wywołuje albo te, które choć pojawiły się niechcący, celowo podtrzymuje. Ale co to znaczy, gdy mamy do czynienia z czymś, co inaczej niż każdy czyn czy zwłaszcza zaniedbanie, pojawia się zanim zdążymy pomyśleć? Z tym gorzej niż ze słowem, bo przecież żeby coś powiedzieć, trzeba choć otworzyć usta. I można ugryźć się w język. Nie, stanowczo o grzechu popełnionym myślą można mówić, gdy ktoś z upodobaniem się na danej myśli zatrzymuje. I to dłużej niż parę sekund. Naprawdę. Inaczej to ciągle pokusa, jakaś walka duchowa...

Wydaje mi się, że dobrze by było, gdybyś tę kwestię rozwiązała ze spowiednikiem. Mnie się wydaje, że jeśli cierpisz na natręctwa myślowe, to nie jesteś w stanie popełnić myślą ciężkiego grzechu. Z całą pewnością zaś wszystkie wątpliwości w tym względzie powinnaś rozstrzygać na swoja korzyść. No bo np. gdybyś postanowiła sobie pofantazjować na tematy erotyczne i faktycznie przez godzinę takie myśli ciągnęła, to nie miałabyś wątpliwości, prawda? A masz wątpliwości w tych sytuacjach o których piszesz, bo masz nerwicę i ciągle się z tym problemem zmagasz. Czyli podlegasz pokusie, z która zresztą zdaje się dość skutecznie walczysz...

Tak bym to widział.

J.