Karol 06.04.2013 23:46

Szczęść Boże. Mam pytanie o spowiedź, a bardziej o stan łaski uświęcającej. Otóż od jakiegoś czasu staram się robić bardzo dokładny rachunek sumienia - raz zrobiłem naprawdę potężny, gdzie wypisałem wszystko na kartce i wyznałem przy spowiedzi. Od tego czasu staram się robić zawsze wieczorem rachunek sumienie. Mimo to, mam ciągle jakieś wewnętrzne poczucie, że coś pominąłem, o czymś zapomniałem, może o nie daj Boże jakimś grzechu ciężkim. I zawsze wtedy boję się, że nie jestem w stanie łaski uświęcającej, a co za tym idzie wszystkie komunie do których przystępuję są świętokradzkie.... Co robić w takiej sytuacji? Jak pozbyć się takich myśli? Po tej bardzo dokładnej spowiedzi to ustąpiło, jednak minęło trochę czasu i znowu wraca. Jest to też coś w rodzaju niewiedzy, czy coś jest grzechem czy nie, i być może popełniam jakieś grzechy nieświadom, że jest to złe. Nie daje mi to spokoju, cały czas mam niespokojne sumienie, ale jak się nad tym zastanowię głębiej, to nie znajduje żadnych grzechów zatajonych. Sam już nie wiem...

I jeszcze jedno pytanie. Borykam się z grzechem masturbacji - to już chyba weszło w nałóg, nawet nie zorientowałem się kiedy. I sytuacja u mnie wygląda tak, że po spowiedzi staram się żyć dobrze, nie grzeszyć, ale zawsze, prędzej czy później przychodzi czas, że ulega pokusie, dopuszczam się samogwałtu, no a potem już mi tak nie zależy i popełniam również inne, mniej ciężkie grzechy. Również sama ta masturbacja jest spowodowana tym, że brakuje mi jakiegoś zapału, gorliwości i ulega pokusie. Jak wzbudzić w sobie bojaźń Bożą, chęć trwania w łasce uświęcającej? Czy jedynie przez modlitwę? Czasem mam tego dość, idę do spowiedzi,a po 3 dniach znów jestem nieczysty, mimo to wracam do konfesjonału, ale czasem obawiam się, że strasznie obrażam Boga samym faktem, że co chwila muszę klękać u kratek konfesjonału, a mimo to nie potrafię się wyzbyć grzechu, mimo, że po spowiedzi mam ogromną wolę poprawy. To chyba słomiany zapał...

Prosiłbym o jakąś radę.
Szczęść Boże.

Odpowiedź:

1. Jeśli codziennie wieczorem robisz rachunek sumienia i nie przypomina Ci się wtedy żaden grzech ciężki, to na pewno żadnego grzechu ciężkiego wtedy nie popełniłeś. Gdybyś popełnił, to byś pamiętał. Strach jaki się pojawia, ze coś jednak mogłeś przeoczyć, należy odrzucić jako irracjonalny. Po prostu nie ma powodu, by się bać, że przeoczyłeś grzech ciężki. Nawet gdybyś przeoczył - raczej trudno w  to uwierzyć - trudno by Cię było za to winić, bo naprawdę się starasz. Można by mówić o niezawinionej nieświadomości...

2. Zobacz TUTAJ