marietamc 04.04.2013 10:41

Witam!Podaje do chrztu dziecko i jestem trochę rozczarowana wizytą u miejscowego proboszcza(wymagane jest zaświadczenie stwierdzające,że jesteśmy wierzącymi i praktykującymi katolikami). Na samo wejście zostałam zapytana czy chodzę do kościoła?? Uczestniczyłam zawsze, jestem w każdą niedzielę bo dziecko idzie do komunii i co?? jak udowodnić że jestem praktykująca? W niedziele jest masę ludzi i jak ksiądz ma być w stanie wszystkich zapamiętać...czuję się niepotrzebna...to tak jakby moja praca całego życia legła w gruzach. Dla udowodnienia swojej wiary podałam dzienniczek dziecka uczestnictwa w nabożeństwach. A co będzie jeśli za rok,dwa, czy pięć zostanę matką chrzestną?Jak udowodnię? Czuję bezradność...i myślałam że moja obecność w kościele jest zauważalna każdy idzie na mszę w jakiejś intencji i nawet ja będąc na liturgii czuję taką potrzebę ale nie myślałam że będę z tego rozliczana...podcięto mi skrzydła...

Odpowiedź:

Serdecznie Pani współczuję. Rozumiem że tłumaczenie się, że jest się wierzącym przed księdzem jest z leksza upokarzające i podcina skrzydła. Cóż powiedzieć? Ksiądz pewnie nie miał niczego złego na myśli. Po prostu ktoś kto nie chodzi do kościoła nie powinien zostawać chrzestnym. Dlatego zapytał. Wyszło jak wyszło, ale na pewno nie miał zamiaru podcinać Pani skrzydeł...

Może to marna pociecha ale powiem Pani, że ja też ciągle się muszę tłumaczyć. Akurat nie przed księżmi, ale świeckimi. Tymi którzy tu zadają pytania. Jakim prawem odpowiadam, jakie mam kompetencje. Tak jakby fakt, że robię to w katolickim portalu nie był wystarczającym argumentem, że mogę to robić. I jak mam udowodnić, że się znam? Tak mi się wydaje. Przedstawić dyplom magisterski? Zaświadczenie o innych odbytych studiach? Przecież to w sumie nic nie znaczy. Złożyć publiczny egzamin przed jakąś komisją? Bo przecież niepublicznie to składałem wiele razy...

Proszę się więc tym nie dołować...

J.