Gość 03.04.2013 18:32

Witam;) Moje pytanie związane jest poniekąd z obchodem Świąt Wielkanocnych,a w szczególności z ..tradycjami,praktykami pogańskimi?nie wiem jak to nazwać.Mianowicie..w mojej wsi panuje taki zwyczaj Wielkopiątkowy,że właśnie w ten dzień wstaje się tuż przed wschodem słońca i udaje się do pobliskiego strumyka,aby zaczerpnąć z niego wody,żeby przemyć twarz 3 razy na pamiątkę tego,że św.Piotr zaparł się Pana Jezusa,mówi się ponadto że woda w ten dzień ma jakieś właściwości,że zapewnia zdrowie przez cały rok.I tutaj pojawia się mój problem,kiedy byłam młodsza praktykowałam to zachowanie wraz z rodzicami,dla których jak się okazuje ma ono duże znaczenie,w zeszłym roku można powiedzieć że na nowo się nawróciłam i Bóg oraz Kościół nabrał dla mnie jeszcze większego znaczenia..przez co poczęłam się zastanawiać czy aby to zachowanie nie jest jakimś pogańskim,niemiłym Panu..wiele razy rozmawiałam o tym z rodzicami, podawając argumenty że tylko Bóg może uzdrawiać,a nie jakaś woda,że nie powinniśmy czcić tego że ktoś się wyparł Jezusa,teraz jednak przyszła mi na myśl całkiem inna interpretacja tego wszystkiego..Może tak naprawdę tutaj nie chodzi o to żeby czcić odwrócenie się od Boga,ale ta woda..może to jest właśnie znak takiej zwykłej wiejskiej bojaźni,ludzie przemywają się po to,aby właśnie sami nie zaparli się wiary,a ta woda zapewniająca zdrowie?może tutaj nie chodzi o tylko o wymiar materialny,ale właśnie duchowy? Co powinnam zrobić?zaakceptować to czy znów zacząć odwodzić rodzinę od tego rodzaju praktyk?Nie chciałabym,żeby rodzice nieświadomie brali udział w jakiś pogańskich zwyczajach,a z drugiej strony zastanawiam się czy,aby nie przesadzam..bo może nie potrzebnie doszukuję się we wszystkim jakiś oznak zła? Dziękuję za odpowiedź;)

Odpowiedź:

Wydaje się, że poruszyłaś tu dwa problemy. Wspominania wydarzeń z życia Jezusa i obyczajów pogańskich.

Faktycznie nie musi być tak, że jakiś obyczaj to czczenie zaparcia się Piotra. Może być - jak mówisz - być to pewna przestroga. I do tego momentu wszystko jest OK.

Gorzej, gdy zaczyna się tym obyczajom przypisywać jakieś wartości większe niżby to wynikało z realiów wspominania jakiegoś wydarzenia ku przestrodze czy ku radości. Praktykowanie takich obyczajów z myślą, że rzeczywiście coś człowiekowi dają to już jakieś magiczne podejście do rzeczywistości. Odpowiadający by tego nie robił.

Bo co innego jest prosić Boga o uzdrowienie, leczyć się u lekarza czy nawet zwyczajnie się myć dla zdrowia czy urody (wiadomo, człowiek umyty lepiej wygląda od nieumytego), a co innego przypisywać obmyciu jakąś magiczna moc. I to moc niewiadomego pochodzenia.

J.