Tomasz89 16.02.2013 16:48

Szczęść Boże. Mam kilka pytań, które nasunęły mi się ostatnio, a na które nie potrafię znaleźć wystarczającej odpowiedzi. Jeśli to możliwe proszę o jak najdokładniejsze udzielenie odpowiedzi na moje pytania i przepraszam, że w ogóle je zadaję, ale to dla mnie bardzo istotne. Mam następujące pytania:

1) od około 2 lat odczuwam bardzo silne pobudzenie seksualne. Jestem na siebie wściekły za to, że właśnie z tym mam problem. Uwikłałem się w nałóg masturbacji, cały czas myślę i pragnę dziewczyny, przepraszam za dosadność, bardzo pragnę seksu. Z tego powodu staram się walczyć ze wszystkimi pokusami. Mam pytanie: nawiązałem jakiś czas temu kontakt z bardzo atrakcyjną dziewczyną, to tylko relacja koleżeńska, ale kiedy się z nią spotykam lub do niej piszę na Facebook'u odczuwam podniecenie, mam nieczyste myśli. Czy powinienem, aby nie narażać się na pokusę grzechu, zerwać z nią kontakt, nie spotykać się nie pisać? Nie chcę narażać się na ten grzech i z tego powodu nie nawiązuję relacji z jakimikolwiek dziewczynami, czy i z nią powinienem zerwać znajomość?

2) drugie moje pytanie dotyczy spowiedzi. Jestem osobą o sumieniu chyba skrupulatnym, cały czas mnie męczy, że mogę coś w konfesjonale niedokładnie wyznać, że spowiedź będzie nieważna. Mam pytanie- jak bardzo dokładnie trzeba wyznawać grzechy aby z jednej strony dokładnie się wyspowiadać, a z drugiej nie rozwlekać wyznania grzechów w spowiedzi, podam kilka przykładów:
(...)


3) chciałbym w przyszłości ożenić się, mieć u boku ukochaną kobietę, założyć rodzinę. Mam z związku z tym kilka pytań:
a) czy fakt że nigdy w życiu nie miałem dziewczyny może być znakiem od Boga że muszę być samotny i nie mogę mieć żony?
b) czy jeśli się kiedyś ożenię, to w małżeństwie będę mógł w ogóle nie współżyć ze swoją żoną? Czy nawet jeśli żona będzie się domagać współżycia ze mną czy ja będę mógł za każdym razem jej odmówić? Czy będę mógł odmawiać żonie wszelkich gestów cielesnych (pocałunków, pieszczot, przytulenia)? I czy moralnie dopuszczalne byłoby za każdym razem odmawianie swojej żonie współżycia, w zamian zachęcając ją do tego, aby jeśli chce współżyć, by mnie po prostu zdradziła? Ja w pełni bym się na to zgodził i nie miał nic przeciwko? Czy mógłbym nakłaniać swoją żonę do zdrady? Chodzi o to, że ja nie mogę w ogóle współżyć, ponieważ uważam że jest to nawet w małżeństwie ciężki grzech. Zresztą wypowiedzi niektórych osób duchownych (np. o. Broszkowskiego, ks. Ozorowskiego) i publicystów (np. Kingi Wneklar, Tomasza Terlikowskiego, którzy potępiają seks w małżeństwie, nawet z zastosowaniem metod NPR), którzy deprecjonują seks, a w grze wstępnej zabraniają seksu oralnego, a nawet namiętnych pocałunków, tylko mnie utwierdzają w tym przekonaniu. I czy jeśli miałbym żonę to mógłbym złożyć prywatny ślub czystości i wstrzemięźliwości seksualnej, nawet bez jej wiedzy i zgody? Moi rodzice twierdzą tak samo. Czy musiałbym ich słuchać i stosować się do ich rad, jeśli się ożenię?

4) mam jeszcze jedno pytanie. Dotyczy one mojej wymarzonej pracy. Chciałbym w przyszłości zostać maszynistą, ale obecnie jest to raczej niemożliwe ze względu na moją wadę wzroku. Wiem jednak, że moją wadę można znacznie skorygować zabiegiem chirurgicznym, wtedy bardzo możliwe że będę mógł być maszynistą. Czy decydowanie się na taki zabieg byłoby grzechem ciężkim?
Dziękuję z góry za odpowiedź i pozdrawiam. Z Bogiem.

Odpowiedź:

1. Nie zrywaj znajomości. Naucz się widzieć w kobiecie człowieka, nie obiekt pożądania. To nie jest trudne. Nie możesz sobie tylko pozwalać na puszczanie wodzy fantazji, a wsłuchać się w to, co owa kobieta do Ciebie mówi (pisze).

2. W spowiedzi należy ogólnie powiedzieć co się zrobiło. Np. ukradłem koledze 200 złotych, pracowałem w niedziele itd itp. W spowiedzi z grzechów przeciwko 6. przykazaniu na pewno nie powinno się mówić o szczegółach. Ogólnie: miałem nieczyste myśli (bez większego znaczenia, czy się na nie zezwoliło czy specjalnie wywoływało), korzystałem z pornografii itd. Jeśli homoseksualnej to wato to jedno słowo dodać. I tyle. W spowiedzi najważniejszy jest żal, nie dokładność wyznania. Zresztą gdyby było trzeba, to ksiądz dopyta. Najważniejsze, by nie zatajać grzechu.

3. Po kolei

a) Przepraszam, ale dlaczego brak doświadczeń z kobietami miałby uniemożliwiać zawarcie małżeństwa? Można się ożenić z pierwszą dziewczyną w której się zakochało. A do wstrzemięźliwości przed ślubem wręcz Kościół wzywa.

b) Współżycie w małżeństwie nie jest grzechem. Byle było otwarte na życie i było ludzkie, to znaczy szanowało drugiego człowieka, a nie było hołdowaniem seksualnym dewiacjom. Natomiast odmowa współżycia bez powodu, zwłaszcza gdyby trwało dłużej, na pewno jest grzechem przeciwko uczciwości małżeńskiej. Zaś zachęcanie do zdrady byłoby na pewno bardzo poważnym grzechem. Wyjątkowo podłym zresztą.

Masz chłopie problem. Poważny. Musisz się nauczyć tego, o czym napisałem w pierwszym punkcie. Inaczej kobieta zawsze będzie Ci się jawiła jako zła samo w sobie. A przecież kobieta, podobnie jak mężczyzna, także ze swoją seksualnością, jest Bożym stworzeniem.

Bo póki co wszystko co związane z seksualnością wydaje Ci się brudem i grzechem. A przecież mimo to wchodzisz w to bagno z lubością. Wyjściem nie jest nauczenie się życia w czystości. Bo w takim stanie ducha raczej nie dasz rady. Możesz zaciskać zęby, ale ciągle Ci się to wszystko będzie wydawało atrakcyjnym owocem. Wyjściem jest właśnie owo dostrzeżenie człowieka, sprowadzenie sprawy do normalnego wymiaru jednej z wielu ludzkich relacji. Dostrzeż że radość mogą też dawać zwykłe rozmowy, spacery, wycieczki czy spotkania z przyjaciółmi.

4. Nie. Korygowanie problemów ze wzrokiem operacją nie jest grzechem.

J.