Gość 15.02.2013 22:32

Bedac malym dzieckiem, bo poltorarocznym, przezylam smiertelny wypadek. Moi rodzice mowili, ze to byl cud. W miejscowym szpitalu nie dawali mi szans na przezycie i juz wypisywali akt zgonu. Wbrew wszystkiemu, moja rodzina zabrala mnie jak najszbciej do szpitala w sasiedniej miejscowosci, gdzie jednak byla nadzieja. Dzis mam 30 lat i ogolnie jestem normalnym czlowiekiem. Ogolnie, poniewaz cierpie na chorobe Meniere'a - jako efekt wypadku. Zmagam sie z utrata rownowagi i lekkim niedosluchem jednego ucha, przy czym to drugie to nic w porownaniu z tym pierwszym. Od trzech lat jest coraz gorzej. Boje sie, ze w koncu nie bede mogla chodzic samodzielnie. Chodzi mi po glowie tylko jedno pytanie: "Dlaczego przezylam?". Patrzac wstecz, widze tylko trud jaki musialam brac na siebie, aby funkcjonowac w spoleczenstwie. Nie chodzi tu tylko o zdrowie. Osiagajac pelnoletnosc, moglam stwierdzic, ze przezylam wiele i widzialam za wiele. Czulam sie o wiele bardziej doswiadczona zyciem niz moi rowiesnicy. Jestem wierzaca osoba i tlumaczylam to tym, ze Bog dal mi jakies zadanie do wykonania. Ze dlatego musialam przezyc ten wypadek. Ale wciaz nie wiem, czym jest to zadanie. Swiat mnie przeraza, czuje sie slabsza z biegiem czasu. Cierpie... Nie chce egzystowac w taki sposob... ale chce zrozumiec, czemu wciaz jestem.

Odpowiedź:

Szczerze? Nie wiem. Chyba najlepiej będzie, jeśli sama będzie Pani pytała o to Boga na modlitwie. Jeśli mogę coś podpowiedzieć...

W szukaniu odpowiedzi na pytanie czemu spotkało mnie to czy tam to pojawia się jedna, wielka trudność. O ile mogę powiedzieć, co mnie konkretnie dało takie czy inne wydarzenie (np. zmądrzałem, poznałem cudowną żonę, zostałem uchroniony od większego zła) to najczęściej zupełnie nie wiem co moje cierpienie dało innym. Np. jakims jednym czy drugim słowem mogłem komuś bardzo pomóc. Ale nie wiedząc o tym ciągle będę pytał po co żyję...

J.